Ariana | Blogger | X X
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Polacy nie gęsi i swoich autorów mają. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Polacy nie gęsi i swoich autorów mają. Pokaż wszystkie posty

środa, 6 sierpnia 2014

Marta Grzebuła "Poznać prawdę"







Autor: Marta Grzebuła
Tytuł: Poznać prawdę
Stron: 248
Wydawca: E-bookowo
Data wydania: 2014r.









Żyjąc już na tym świecie jakiś czas, czasem mam wrażenie, że zadeklarowani przyjaciele okazują się często najsłabszym ogniwem naszego życia, a ci, o których ma się lub miało niezbyt dobre zdanie, stają się w trudnych chwilach prawdziwą opoką wobec dramatów, smutków czy problemów… - Marta Grzebuła

Tak więc w mojej powieści stawiam pytanie: jak moi bohaterowie odnajdą się wobec problemów dotykających główne postacie? Opowiem tu o intrydze, zdradzie, upokorzeniu i o miłości. Czy moi bohaterowie stawią czoła problemom? Czy to, co się wydarzy w ich życiu, umocni ich przyjaźń, czy wręcz przeciwnie? Co wygra, miłość czy nienawiść? W tej powieści poznacie też i małych bohaterów, dzieci, i zobaczycie, jak one odnajdują się w tym dość mocno skomplikowanym i zawiłym świecie ludzi dorosłych. Zacznijcie czytać, a sami się o tym przekonacie. Bo nie wszystko jest zawsze oczywiste… Ani w życiu, ani w książkach.

Marta Grzebuła urodziła się 22 listopada 1960 roku we Wrocławiu. Pisze od 13 roku życia, wjJej zbiorach jest aż 400 wierszy. Marta Grzebuła, sama mówi: „ Sercem do serc, piszę” i to jest chyba najlepsze, podsumowanie, jej twórczości.

Może zacznę od wad tej książki, ponieważ dużo, to tego nie ma. Chodzi mi tylko i wyłącznie o katastrofalną korektę. Jestem po prostu zdruzgotany. Rozumiem, że czasami mogą zdarzyć się literówki, ale popełniać takie błędy?! Zamiast jednego przecinka, spotykamy ich aż... trzy! Przed znakami interpunkcyjnymi stawiane są spacje. Okropne! Ponadto, co kilka stron spotykałem się z różnymi dziwolągami, typu "potemrazem", "niecozbyt", "oddychałagłęboko". Korekto, czy to takie trudne, wstawić między wyrazami spację? Mógłbym wybaczyć dwa, trzy takie błędy. Niestety, spotykałem się z tym, co kilka stron, czego wybaczyć nie mogę. Szkoda, bo gdyby nie te błędy, powieść byłaby niemalże idealna.

Pióro, jakim włada Marta Grzebuła, jest takie lekkie, że nie jesteśmy w stanie zauważyć, z jak zatrważająco szybką prędkością lektura się kończy. Autorka bawi się słowami. Tworzy barwne opisy z wieloma oryginalnymi metaforami i porównaniami. Po przeczytaniu kilku słów, w głowie powstaje obraz miejsc, które pisarka chciała nam pokazać. Cudowna rzecz.

Nie wiem, jak pani Grzebuła to robi, ale wszystkie rozterki i radości bohaterów, przeżywamy na równi z nimi. Może to ta naturalność, którą wyczuwamy w dialogach. Postaci są dla nas, jak prawdziwi ludzie, opowiadający nam swoją historię w sposób ciekawy. A może to po prostu jej ogromny talent pisarski?

Chociaż nie przepadam za powieściami obyczajowymi, tym razem jestem zachwycony. Mądrości i wyobrażenia na temat przyjaźni, jakie ukazuje nam autorka, na długo utkwią w naszej pamięci. Mam nadzieję, że rady, jakimi obsypuje nas autorka, niektórzy z nas zastosują w życiu codziennym. Sięgając po tę powieść, dowiecie się, ile dobra niesie z sobą prawdziwa przyjaźń.



Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję akcji Polacy nie gęsi i swoich autorów mają.

piątek, 18 lipca 2014

"Toystories" - opowiadanie pt. "Miś"









Autor: Jędrzej Bargłowski
Tytuł: Miś









Zabawski wszelkiej maści są uznawane za słodziutkie stworzenia, mająca na celu rozbawienie dzieci. Zwłaszcza misie, które szkraby kochają niczym małe zwierzęta. Nigdy nie powiedziałbym, że one żyją. Nawet po obejrzeniu "Toy Story", w którym tkwi ziarenko prawdy...

Na półce w pewnym sklepie z zabawkami już od jakiegoś czasu w swojej folii kurzy się mały przyjaciel dzieci. Pluszowy miś. Pewnego dnia, całkiem niespodziewanie do sklepu wchodzi dziewczynka, która postanawia go przygarnąć. Przyjaźń między dziewczynką a misiem rozkwita do pewnego momentu. Pluszak staje się świadkiem czegoś, czego nie powinien nigdy oglądać. Już nic będzie tak jak kiedyś.

O życiu autora tego krótkiego, choć drastycznego opowiadania, nie wiem nic. Jednakże jestem w stanie oświadczyć, że Bargłowski potrafi pisać bardzo dobre historie. Swoje pomysły przedstawia w języku zrozumiałym i łatwym w odbiorze. Nie brakuje tu żadnych potrzebnych opisów, a tych zbędnych nie ma. 





Z takim pomysłem na jaki wpadł autor spotykam się po raz pierwszy. Nigdy wcześniej nie miałem okazji czytać czegoś podobnego. Jednocześnie odczuwałem jakiś smutek związany z przeżyciami głównego bohatera. Nawet sam finał nie sprawił, że moje serce się uradowało. Wręcz przeciwnie, popadłem w jeszcze większy dołek.

Bargłowski idealnie potrafi wczuć się w opisywaną sytuację. Dialogi są żywe i bardzo realistyczne, przez co można mieć złudne wrażenie odbywania rozmowy z bohaterami opowiadania. Jeżeli trzeba mocniejszego języka postać udziela mocniejszego wyrazu. Dzięki temu historia nie wydaje się sztuczna.

Historia opowiada losy słodkiego pluszaka, który staje się świadkiem zła, jakie dotyka zbyt dużą ilość dzieci. Autor postanawia przybliżyć nam ten temat, dobitnie i brutalnie opisując więzy między macochą a małą dziewczynką. Nikt z nas nie pomyślałby, że może być to aż tak okrutne.

Z opowiadaniem powinniśmy się zapoznać jak najszybciej. Jest krótkie więc przeczytanie go nie zajmie nam dużo czasu, a na pewno wniesie wiele do naszego życia. Polecam!



Za  przeczytanie opowiadania dziękuję akcji Polacy nie gęsi i swoich autorów mają.

wtorek, 13 maja 2014

Stanisław Karolewski - "Bilet na Arkę"







Autor: Stanisław Karolewski
Tytuł: "Bilet na Arkę"
Stron: 228
Wydawca: Szarlatan
Wydane: 8 stycznia 2013
Ocena: 6/10








 Czy przed potopem uda nam się zgromadzić potrzebne do przeżycia zapasy żywnościowe? Zdążymy wybudować arkę, która zapewni nam bezpieczeństwo? Czy w ogóle jest się czym przejmować? Pewnie nie powinniśmy się tym zamartwiać, ale po przeczytaniu „Biletu na Arkę” zaczynam coraz poważniej myśleć o potopie.
 
Pradawne przepowiednie Majów sugerują wyraźnie, że czas wielkiego Potopu i końca historii właśnie staje się faktem. Co wspólnego z tym doniosłym wydarzeniem może mieć stary Fryderyk Pauszke i zrodzony z gąszczu jego brody syn? Okazuje się, że bardzo wiele. Ten przedziwny duet, wraz z garstką równie jak oni osobliwych postaci, może ocalić ludzkość, realizując przy okazji budowy Arki najbardziej absurdalne i nieprawdopodobne plany zbicia fortuny.
Stanisław Karolewski jest antykwariuszem, który na swoim koncie ma już cztery powieści. W 2006 r. stworzył we Wrocławiu antykwariat Szarlatan, co umożliwiło mu wydanie swoich książek. Rok 2009 był dla Karolewskiego bardzo ważny, ponieważ wtedy ukazała się jego debiutancka powieść „W piaskownicy światów. Epos wrocławski”.
 
Co się tyczy okładki… Jakoś mnie nie zachwyca, a nawet mi się nie podoba. Tło powstałe z kilku wymieszanych kolorów nie jest pomysłem udanym. Chociaż umieszczenie tytułu książki w bilecie jest ciekawe i oryginalne.




Historia z początku była nudna i miałem ochotę odłożyć książkę na bok i zająć się czymś innym. W ten sposób męczyłem się przez dwa dni. Jednak kiedy doszedłem do połowy, coś zaczęło się dziać. Ciekawe opisy i zabawne sytuacje pochłonęły mnie bez reszty. Czytało się miło, a finał był bardzo dobry.

Czasami autor opisywał zdarzenia w ten sposób, że w ogóle nie wiedziałem, o co chodzi. Najpierw czytałem historię poznania Z., a na następnej stronie dowiedziałem się, w jaki sposób ojciec i syn chcą zarobić na budowę Arki. Czasami akcja jest tak zagmatwana, iż chyba sam autor nieco się pogubił.

Styl, jakim posługuje się Karolewski, jest lekki, dzięki czemu książkę czyta się bardzo przyjemnie. Nawet jeżeli autor przedstawia nam wizję końca świata, to miło o tym czytać. Ale, ale! Nie wszystko wygląda tak pięknie! Układ tekstu jest beznadziejny. Między dialogami są niepotrzebnie opuszczane linie, na których można by już zapisywać, co autor miał na myśli. Nie wiem, czy wyraziłem się jasno, bo to trochę trudne, ale powiem tak: układ mi się nie podobał.

Komu polecam? Osobom, które nie boją się sięgać po coś nowego. W tym przypadku będą albo zachwycone, albo zniesmaczone. Wszystko zależy od gustu.




Za możliwość przeczytania książki, oraz autograf Stanisława Karolewskiego, serdecznie dziękuję akcji Polacy nie gęsi i swoich autorów mają.

piątek, 2 maja 2014

Beata Gołembiowska - ,,W jednej walizce. Polska arystokracja na emigracji w Kanadzie"





Autor: Beata Gołembiowska
Tytuł: ,,W jednej walizce. Polska arystokracja na emigracji w Kanadzie"
Stron: 260
Wydawca: Poligraf
Wydane: 1 grudnia 2011
Ocena: 8/10








Lubicie historie? Połowa czytelników podnosi ręce do góry, a druga połowa nie podnosi niczego. Tak jak myślałem. Te podręczniki są nudne, brzydkie, a i czasami nauczyciele pozostawiają wiele do życzenia. Chcesz poznać historię z drugiej strony? Sięgnij po ,,W jednej walizce...", a gwarantuję, że historia będzie twoim ulubionym przedmiotem.

Książka i dołączony do niej film opowiadają o dziejach przedstawicieli znanych polskich rodów arystokratycznych, zmuszonych do szukania nowej ojczyzny w Kanadzie. W albumie - książce "W jednej walizce" zawarte są fascynujące dzieje ludzi, którzy utraciwszy całe mienie, zabrane nielegalnie przez komunistów, zaczęli życie na emigracji w Kanadzie, trzymając w ręku symboliczną "jedną walizkę".

Beata Gołembiowska (ur. 1957) - urodziła się w Poznaniu, gdzie ukończyła również studia. W 1989r. wraz z rodziną wyemigrowała do Kanady i osiedliła się w Montrealu. Jej debiutem literackim jest książka pt. ,,Żółta sukienka".

Spodobało mi się to, że autorka nie zaczęła od wywiadów. Zrozumiale i wyczerpująco przedstawiła nam historię polskich szlachciców, co bardzo ułatwiło zrozumienie książki. Bardzo dobry pomysł. Nie wiem czemu, ale zrobiło mi się smutno, kiedy dowiedziałem się, że moi rodacy opuścili kraj z najważniejszymi rzeczami. Było ich tak mało, iż zmieściły się w jednej walizce. Rzeczywiście dość smutna wizja.

W albumie nie ma niespodziewanych zwrotów akcji. Nie czyta się jej z wypiekami na twarzy. Nie ma tutaj wartkiej akcji. Jest jednak autorka, która z lekkością włada piórem. I są też ludzie, którzy zmuszeni zostali do zamieszkania w Kanadzie. Każdy z nich opowiada swoją historię, od czasu do czasu dodając trochę humoru. Powieści może nie czyta się z wypiekami, ale za to czyta się ją szybko i przyjemnie.

Pozycja jest pięknie wydana. Duża, w twardej oprawie. Z masą ciekawych zdjęć w środku. Wnętrze poza samymi zdjęciami, kryje w sobie ciekawe wywiady z emigrantami, których treść zamieszczona jest na cudownie pachnących nowością stronicach. Aż miło trzymać taką książkę w rękach.

Komu polecam? Każdemu. Moim zdaniem to wstyd i hańba, żeby szanujący się Polak nie wiedział nic a nic o emigracji naszych rodaków. Książka jest cennym źródłem wiedzy, z którą powinien zapoznać się każdy patriota.



Za możliwość przeczytania tej fascynującej książki serdecznie dziękuję akcji 
Polacy nie gęsi i swoich autorów mają.

sobota, 15 marca 2014

Kamil Kasprzak - ,,Wyspy Legerdy. Żelazny Łuk''

Autor: Kamil Kasprzak
Tytuł: ,,Wyspy Legerdy. Żelazny łuk''
Stron: 286
Wydawnictwo: Poligraf
Rok wydania: 2013
Ocena: 7/10

Każdy z nas na pewno pamięta rodzeństwo Pevensie, głównych bohaterów serii ,,Opowieści z Narnii''. Przedostali się oni do magicznej krainy dzięki szafie. Ich największa przygoda życia zaczęła się bardzo niewinnie. Podobnie było z bohaterami książki ,,Wyspy Legerdy. Żelazny łuk''. Jako wielki fan rodzeństwa Pevensie zdecydowałem się przeczytać tę powiesć.

Kiedy do Agrana i Auliny Reivonsów przyjeżdża kuzynostwo, są świadkami zniknięcia ich opiekunki Kate Woderforst i napaści wilkołakopodobnych na ich własny dom w Groxie. Czy był to tylko sen, skoro wszyscy budzą się niespodziewanie w świecie zwanym Legerdą? Bohaterowie dostają się na Wyspę Forest, gdzie zaczyna się ich misja. Za namową monarchy Titoru kierują się ku Wyspie Diabelskiej, by odnaleźć ostatniego właściciela legendarnego Żelaznego Łuku. Reivonsowie i ich kuzynostwo staną do walki z siłami Krwiożerczyni, złej Alvany, która powstała z martwych i pragnie wskrzesić z popiołów swą dawną armię. A to jeszcze nie wszystko. Nadszedł czas, gdy stare zmory Legerdy budzą się do życia, by zniszczyć Trzy Twierdze i wypuścić z podziemi potężne plagi. Jaką tajemnicę skrywa Kate Woderforst? Pełna akcji, krwawych pojedynków i porywających retrospekcji opowieść o wierze, heroizmie, odwadze i mroku.


Na samym początku chciałbym uchylić czoła autorowi za wykreowanie aż tylu bohaterów. Każdy z nich ma inny charakter i inną rolę do spełnienia. Ich imiona, choć trudne w wymowie, na długo zapadają w pamięć. Dodatkowo akcja toczy się w wymyślonym świecie, rządzącym się własnymi prawami i mającym własną historię.

Książka nie należy do tych obszernych, co sprzyja w szybkim czytaniu. Przyczynia się do tego również lekki styl, jakim posługuje się Kamil Kasprzak i bardzo wciągająca fabuła. Muszę przyznać, że niektóre strony czytałem z zapartym tchem, martwiąc się o to co będzie dalej.

Jedyną wadą powieści są za szybko po sobie następujące przygody. Z każdym rozdziałem działo się coś nowego, na każdej stronie czaiło się jakieś niebezpieczeństwo. Z początku strasznie mnie to zniechęciło, ale po bliższym zapoznaniu się z treścią nie przeszkadzało mi to ani trochę.

Autor stworzył niezwykłą opowieść pokazująca, jak wielka potrafi być moc przyjaźni. Przedstawił nam, co możemy osiągnąć dzięki przyjaciołom, ich wsparciu i pomocy. Zrobił to podobnie, jak Lewis, za co należy się mu wielki plus.

Dzieło polecam każdemu fanowi fantastyki, aby mógł się przekonać, że polscy autorzy piszą równie dobrze, jak zagraniczni autorzy. Ci, którym podobały się ,,Opowieści z Narnii'' również powinni sięgnąć po tę pozycję.

,,Bo to nie broń czyni wojownika mocnym, ale wojownik czyni broń mocną.''

Recenzja napisana dla:

środa, 5 marca 2014

Słów kilka na temat poezji - Victor Venerdi.


 Źródło

Pewnie mało, kto z was wie, że nie samymi książkami się ,,żywię''. Od czasu do czasu lubię poczytać dobrą poezję. Jako recenzent akcji ,,Polacy nie gęsi i swoich autorów mają'' mogę oficjalnie powiedzieć co myślę na temat poezji Victora Venerdiego i muszę przyznać, że bardzo spodobały mi się wiersze tego poety. Czytać, jak to czytać - każdy potrafi, ale zrecenzować coś takiego, to dla mnie wielkie wyzwanie. Dlatego proszę wybaczyć, jeżeli opinia do najlepszych należeć nie będzie. 

Na stronie, którą prowadzi poeta (KLIKNIJ TU) możemy odnaleźć wiersze podzielone na cztery kategorie, a dokładnie: Miłość, Tożsamość, Cierpienie i Przebaczenie. Każda z nich zawiera w sobie po kilka utworów literackich, z którymi każdy powinien się zapoznać.



gdy spłynę po Twoim poliku                                        

gdy spłynę po Twoim poliku
nie ocieraj mnie
                                                         Najbardziej ze wszystkich wierszy o miłości,
chcę płynąć dłużej niż cały świat                             ten spodobał mi się najbardziej. Autor z
                                                                                     wielką łatwością tworzy metafory, które
gdy deszczową nocą będę pukać w szybę              nie są banalne, z którymi spotykam się po
otwórz mi swoje oczy                                                raz pierwszy. Potrafi genialnie ubrać w
nie chcę błądzić po cudzych snach                           słowa uczucia i pragnienia, tworząc nimi
                                                                                     realistyczny obraz niespełnionej miłości.
a gdy będę porywać Ci parasolki
lub zrywać z głowy kapelusze
to wtedy goń mnie
goń mnie głęboko
po wszystkich kartkach
ulicach
wspomnieniach

a ja właśnie tam –
na skraju Twej twarzy
będę czekał na Ciebie





Źródło


koszule

wyjmuję co tydzień z obrazu Goi
jego czyste koszule

piorę krochmalę wieszam
                                        Każdy z nas boi się śmierci.
spryskuję perfumami                                               Jest ona niepewną sprawą, bo czy ktokolwiek

tak jak lubił                                                                wie co jest po niej? Co będzie
                                                                                      z nami? Jednak odejście nie jest rzeczą tylko
stół dwa talerze                                                         jednej osoby. Nasi bliscy odczuwają smutek,
ceruję chleb masłem                                                pustkę. W wierszu ,,koszule'' autor przybliża
teraz przysuwam krzesła bliżej siebie                   ten smutek, opisując cierpienie po śmierci
                                                                                      bliskiej osoby. Nikt nie chce uwierzyć w
jego pracownia?                                                        śmierć. Poeta z łatwością tworzy opis w
taka jaką pozostawił nic nie ruszane:                   formie wiersza. Zastanawia mnie, czy
podpisane zębami ołówki                                        ten utwór literacki stworzony został na
niedopita zimna herbata                                         podstawie przeżyć Venerdiego.
to nie kurz – to boso tuła się świętość                   

wierzę – nie wierzę
lecz ciągle wydaję mi się że wróci
wyszedł tylko po chleb jak zawsze

tylko pies przestał przynosić buty
nierozsznurowane
tak jak lubił





Źródło


bez odbicia

nie mam
odbicia w lustrze

podobno to rzadki przypadek
dzieci się ze mnie śmiały
a lekarz chciał to nawet zgłosić
do ministerstwa
                                                                                    Pewnie musiałeś/aś się zatrzymać i pomyśleć
psycholog z kolei radziła                                        co niesie z sobą ten wiersz. A zakończenie?
by nie wzbudzać niepotrzebnej sensacji –         Mnie też zdumiało.  Świadczy to o wielkim
nie chodzić do fryzjera                                           talencie Victora Venerdi'ego. O umiejętności
unikać szyb wystaw                                                przekazywania swoich przemyśleń w formie
i kałuż na drodze                                                     wiersza. Naprawdę jest za co podziwiać
                                                                                    tego poetę.
w razie złapania
na gorącym uczynku –
nie przyznawać się zaprzeczać
starać się obrócić wszystko w żart

w skrytce pod podłogą
trzymać broń i Biblię





Źródło


morderca

więc gdy go zabiłem
to wziąłem go za rękę i
ciągnąłem przez całe miasteczko -
bosą kałużę krwi

krzyczałem
krzyczałem
a zaspani ludzie wychylali się z okien                      
Ludzie w większości są podłymi istotami.
łapali się za głowy i płakali                                        Udają pobożnych, gotowych pomóc
                                                                                      w każdej sytuacji, każdemu innemu, który
jego dłoń                                                                      akurat znajdzie się w potrzebie. Kiedy zaś
była coraz zimniejsza i                                               chodzi o życie, potrafią stać się ślepymi,
nagle zdałem sobie sprawę                                       głuchymi egoistami. Potrafią przebaczać?
że to on już mnie trzyma                                           Potrafią. Rzadko, ale potrafią. ,,Morderca''
że nie mogę go opuścić                                               należy do wierszy, po których przeczytaniu
                                                                                      zmuszeni jesteśmy do refleksji. Bardzo
więc pomyślałem sobie                                              cenię autora za tę umiejętność, bo wiersz,
że kupię mu buty                                                        który zmusza do refleksji jest wierszem
na jego biedne bose stopy                                          genialnym i wartym przeczytania.

lecz wszystkie sklepy
były już zamknięte



Źródło





Victor Venerdi jest początkującym poetom, ale czytając jego wiersze już dziś możemy się przekonać o jego niebywałym talencie. Uważam, że już za kilka lat, poeta ten będzie porównywany nawet do takich osobistości jak Wisława Szymborska, czy Adam Asnyk. 

Podsumowując wiersze Victora Venerdiego zmuszają do refleksji, a osoby, które jeszcze nie miały okazji spotkać się z twórczością tego pana, powinny jak najszybciej nadrobić te zaległości. 






Recenzja bierze udział w akcji: