Ariana | Blogger | X X
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Egz. recenzencki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Egz. recenzencki. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 3 marca 2015

Nele Neuhaus "Śnieżka musi umrzeć"


Autor: Nele Neuhaus
Tytuł: Śnieżka musi umrzeć
Wydawca: Media Rodzina



Po dziesięciu latach wychodzi na wolność Tobias Sartorius, morderca dwóch nastolatek. Nie pamięta wydarzeń feralnego wieczoru, chociaż wszystkie poszlaki wskazywały na niego. Wraca do rodzinnej wsi, gdzie czeka na niego ojciec i wściekli mieszkańcy, żądni krwi mordercy ich dzieci. Rękę wyciąga do niego garstka znajomych sprzed lat, a także zbuntowana nastolatka Amelie, która wierzy w jego niewinność. Tymczasem w podziemnym zbiorniku na starym lotnisku wojskowym robotnicy wykopują ludzkie kości. Niedługo potem ktoś spycha kobietę z kładki dla pieszych. W tej małej, niegdyś sielskiej społeczności, zawiązują się ciche porozumienia i podskórne układy. W Altenhain ile domów, tyle trupów w szafach. 

Niemiecki kryminał, to dziedzina, w której nigdy wcześniej nie bywałem. Z pewną obawą, czy powieść aby na pewno jest tak dobra, jak o niej napisano, sięgnąłem po "Śnieżka musi umrzeć". Muszę powiedzieć, że naprawdę, nie spodziewałem się tak świetnie skonstruowanego kryminału z akcją pełną przeplatających się wątków. Nele Neuhaus w pełnym świetle odkrywa przed nami swoje literackie zdolności i każdy, kto poznał powieść, musiałby kłamać, jeżeli chciałby powiedzieć, że nie należy do udanych. Każdy, kto szuka naprawdę dobrego kryminału będzie zachwycony!

Kadr z ekranizacji tej książki.
Dobry kryminał, to przede wszystkim dobra zagadka, która skutecznie pochłonie żądnego wiedzy czytelnika. W tej książce wątek kryminalny został zaplanowany z ogromną starannością i dbałością o detale, żeby nie było mowy o najmniejszym przeoczeniu. Ponadto ten wątek zawiera w sobie tyle ciekawych elementów, że od początku lektury nie możemy odłożyć książki. Jesteśmy tak szalenie ciekawi, jaki wkład w toczącą się akcję wniosą kolejne wskazówki, że jesteśmy w stanie poświęcić wszystko byle tylko dociec prawdy. Autorka, by podsycić naszą ciekawość podsuwa nowe wskazówki, które nie popychają akcji do przodu ani o krok, a sprawiają, że przestępstwo staje się coraz bardziej tajemnicze. Rzadko zdarza się obcować z tak wciągającą i trudną do rozwiązania zagadką!

Oprócz inteligentnej rozrywki, autorka serwuje nam wielowątkową historię. Poruszane są kwestie, które w życiu nam doskwierają, które najchętniej zamietlibyśmy pod dywan. W "Śnieżka musi umrzeć" tematy te są opisane w sposób przystępny, a to, że autorka dogłębnie przygląda się problemom i rozkłada je przed czytelnikiem na części pierwsze, dodatkowo potęguje naszą chęć czytania tej książki. Możemy "wejść" do umysłu bohaterów i bliżej przyjrzeć się ich dolegliwościom. Pozycja ta poszarga nieco nasza psychikę, sprawiając, że po lekturze, długo będziemy rozmyślać o tym kryminale.

Kolejnym plusem tej historii jest wyrazisty klimat, którym przesiąknięta jest każda strona. Tajemnicza intryga, wiszące w powietrzu napięcie związane z toczącymi się wydarzeniami. Coś tu jest nie tak, a czytelnik błąka się po mrocznym Altenhaim spoglądając ukrywającym coś mieszkańcom w oczy. Tylko oni wiedzą, o co w tym wszystkim chodzi. My musimy dotrzeć do końca lektury, żeby dowiedzieć się, z jaką rzeczą naprawdę obcowaliśmy. Mocne, zaskakujące zakończenie jest dopełnieniem naszego literackiego apetytu i mimo, że jesteśmy nieco strudzeni tą zagadką z jeszcze większymi wypiekami na twarzy chętnie sięgamy po kolejne książki Neuhaus.

Kim są mieszkańcy Altenhaim i inni bohaterowie, z którymi spotykamy się na stronicach tejże książki? Niewiarygodnie realistycznymi postaciami, nakreślonymi z widocznym talentem. Tak wyraziści bohaterowie są idealnym towarzystwem dla czytelnika, niezależnie od tego kiedy kryminał czytamy. Jedni szybko zaskarbiają sobie naszą sympatię sprawiając, że ich poczynania obserwujemy z wypiekami na twarzy, drudzy zaś są charakterami, z którymi nie chcielibyśmy mieć do czynienia.  Mieszanka bohaterów, którzy są czytelnikowi bliscy, sprawia, że "Śnieżka musi umrzeć" na długo zamieszka w naszej głowie.

Jeżeli więc poszukujecie niesamowicie wciągającego kryminału z misternie wysnutą intrygą, niepowtarzalnym i przede wszystkim wyczuwalnym klimatem, realistycznymi bohaterami i z wartką akcją, której nie oszczędzono wielu niespodziewanych zwrotów akcji, to "Śnieżka musi umrzeć" jest kryminałem, który musicie przeczytać, jak najprędzej. Niezależnie od tego w jakim gatunku gustujecie, powieść ta na pewno przypadnie Wam do gustu. Nie mogę zrobić nic innego, jak gorąco polecić tę lekturę!



Dziękuję Wydawnictwu Media Rodzina za udostępnienie książki.


piątek, 13 lutego 2015

Leonardo Patrignani "Wszechświaty"


Autor: Leonardo Patrignani
Tytuł: Wszechświaty
Wydawca: Dreams



Według teorii wieloświatów, istnieje nieskończona liczba światów, jak i nieskończone są możliwości naszego w nich istnienia. Przypuszcza się, że te rzeczywistości nie komunikują się wzajemnie. Alex mieszka w Mediolanie, a Jenny w Melbourne. Cienka nić od zawsze wiąże losy tych dwojga – telepatyczne rozmowy, które odbywają bez uprzedzenia, w stanie nieświadomości. Aż do chwili, gdy zdecydują się na spotkanie i odkrycie prawdy, która całkowicie zmieni ich egzystencję, niszcząc wszelkie pewniki świata, w którym żyją.

Powieść najbardziej zaciekawiła mnie poruszaniem tematu teorii wieloświatów. Chciałem wiedzieć na jaki pomysł wpadł autor i w jaki sposób wplącze ten element do fabuły swojej książki. Gdy tylko otworzyłem powieść na prologu i przebiegłem wzrokiem po pierwszych zdaniach, wiedziałem już, że szykuje się niezapomniana, oryginalna i niesamowita książka. Wielką rolę w zaskarbianiu sobie sympatii czytelnika odgrywa przeplatanie się dwóch równoległych światów. Patrignani w sposób dotąd niespotykany i bardzo wciągający zaprasza czytelnika w wędrówkę po dwóch  równoległych światach. Czytelnik z ochotą podejmuje wyzwanie i od tego momentu zagłębia się w historię światów, które na długo zapadną w jego pamięć.

Godni pochwały są wykreowani bohaterowie. Ich opisy sprawiały, że malowali się oni w mojej wyobraźni jako postaci bardzo realistyczne, niemal jak prawdziwi ludzie. Szybko zaskarbiali sobie sympatię, wszakże takich bohaterów nie sposób nie polubić. Każde uczucie, które dotyczyło danej postaci odczuwałem na równo z nią. Równocześnie śmialiśmy się, płakaliśmy. Co lepsze, nie są to kolejni płascy i nierozsądni bohaterowie, którzy potrafią jedynie irytować. My spotykamy się z osobami dojrzałymi. Autor w sposób mistrzowski buduje relacje pomiędzy głównymi postaciami. Ich zachowania względem sobie wymuszają na nas całą game uczuć. Od zaskoczenia, po radość. Jeżeli chodzi o ich sympatię i coraz głębsze uczucia względem siebie, to przez całą lekturę mocno kibicowałem w ich rozwijającej się miłości.

Kolejnym plusem tej historii jest ciągle rozwijająca się fabuła. Chociaż, co poniektórzy mogliby się zadręczać, że około dwieście siedemdziesiąt stron to za mało na dogłębne rozwinięcie fabuły. Takie osoby byłyby w błędzie. W tej książce cały czas coś się dzieje. Raz są to wydarzenia ważniejsze, innym razem trochę mniej. Na szczęście autor nie wplata żadnych wątków i postaci, które nie miałyby żadnego znaczenia w rozwijającej się fabule. Dzięki temu powieść jeszcze więcej zyskuje na atrakcyjności i sprawia, że odłożenie jej na bok, chociażby na moment, staje się czymś niesamowicie trudnym.

"Mogą się uratować, ale śmierć i tak ich dosięgnie."

"Wszechświaty" ukazują talent włoskiego pisarza pod wieloma względami. Podczas czytania tej historii nie można zwrócić uwagi nie niebywały język Patrignaniego. Jest on taki plastyczny, barwny i prosty w odbiorze, że nawet bardzo złożone zdania z treścią, która trzeba przeanalizować kilka razy, żeby zrozumieć jej przesłanie, ucieka nam sprzed oczu w tempie błyskawicznym. Wszystkie opisy z jakimi spotykamy się na stronicach pozycji nie się za długie i nie za krótkie, a mimo to zawierają w sobie tyle treści, że jedno zdanie wystarczy, by w naszej wyobraźni powstał obraz tego, co autor chciał nam przekazać.
Debiut włoskiego pisarza to także dobry przykład na to, że nie każda bestsellerowa powieść młodzieżowa musi być denna i bez sensu. "Wszechświaty" to lektura, która w porywającej powieści fantastycznej porusza również ważniejsze tematy z życia młodych ludzi. Pierwsze zauroczenie, przyjacielskie relacje. W przeciwieństwie do większości powieści dla młodzieży, ta książka nie przyciąga swojej uwagi kontrowersyjną treścią i oklepanym schematem. "Wszechświaty" to pozycja, która wybiega daleko poza ramy powieści młodzieżowej.

Nie byłbym sobą, gdybym nie zwrócił uwagi na niesamowite wydanie tej pozycji. Ten wspaniały obraz jest dopracowany w najmniejszych detalach i dzięki technice jaką został wykonany, hipnotyzuje tak, że ciężko jest oderwać od niego wzrok choć na chwilę. Mógłbym wiecznie wpatrywać się w tę okładkę, a nadal nie miałbym dość. Najlepszym i dość tajemniczym elementem, dla osób, które nie czytały książki, może wydawać się niecodzienna obwoluta. Jeżeli chcecie poznać jej znaczenie, sięgajcie po "Wszechświaty". Niech ciekawość już dłużej Was nie zżera.

Nie mogę zrobić nic innego, jak z całego serca polecić Wam lekturę tej wspaniałej książki. Niebanalni i realistyczni bohaterowie, dopracowana w detalach fabuła bez żadnego błędu logicznego i niesamowite wydanie graficzne, jak i techniczne, to niewielka część plusów tej powieści. Gdyby książka nie spodobała mi się tak bardzo, na pewno napisałbym na jej temat o wiele więcej, jednakże teraz jestem nią tak zachwycony, iż nie wiem, co jeszcze mógłbym napisać. Mam nadzieję, że po przeczytaniu tej pozycji będziecie zachwyceni tak samo, jak ja. Gorąco polecam!



Jestem niezmiernie wdzięczny Wydawnictwu Dreams za udostępnienie tej książki!

poniedziałek, 9 lutego 2015

Bolesław Prus "Emancypantki"


Autor: Bolesław Prus
Tytuł: Emancypantki
Stron: 912
Wydawca: MG



Epicka opowieść o kobietach poszukujących swojej tożsamości w czasach narodzin emancypacji. Prus przestawia bardzo zróżnicowaną galerię postaci kobiecych, z których każda inaczej postrzega swoją rolę w świecie. Mamy więc główną bohaterkę – Magdalenę Brzeską, naiwną, zagubioną altruistkę, którą przytłacza świat obłudy. Nie pomogą jej mądre rady profesora Dębickiego, alter ego pisarza. Madzia pracuje na pensji pani Latter – kobiety samodzielnie walczącej o swój byt, a jednocześnie będącej w tyranii własnych dzieci, w tym pięknej Helenki. Poznajemy też damy klasowe, ciężko pracujące na swe utrzymanie, którym jednak świat zabrania wszelkiej swobody. Oraz wielkie i mniej wielkie damy przysyłające na pensję swoje córki.

Bolesław Prus w swoich utworach pragnął czytelnikowi przedstawić dziewiętnastowieczną Polskę taką, jaką w rzeczywistości była. Tym razem przenosimy się w czasie i stajemy się bacznymi obserwatorami historii toczących się w Warszawskiej pensji pani Latter. Jak słusznie zauważyła Dorota Grupińska "Prus (..) bystry obserwator (..) nie narzuca swych ocen..." To jest właśnie jedna z najlepszych cech tej książki. Widzimy świat takim jakim był, bez żadnych nasuniętych opinii, całkowicie obiektywnie.


Pisarz ten oczarował mnie wykreowanymi postaciami. Wydawały się one nader realistyczne, dzięki dokładnym opisom czujemy się, jakbyśmy opisywane postaci znali osobiście. Jeżeli zaś chodzi o ich charaktery, to również zostały one nakreślone bardzo wyraziście. W trakcie lektury byłem w stanie całkowicie poprawnie ocenić to, jak w danej sytuacji zachowa się poszczególna osoba. Rzadko zdarza się aby bohaterowi byli tak wyraźnie nakreśleni, w Prusa można w tej dziedzinie nazwać jednym z najlepszych.

W przeciwieństwie do pisarzy tworzących w tych samych latach co autor "Emancypantek", jego utwory opisane są za pomocą lekkiego, przyjemnego języka. Opisywane historie nie były ani najłatwiejsze do zrozumienia, ale wcale też nie były zbyt ciężkie i trudne, jednakże podczas czytania trzeba było się skupić. Mimo to, styl autora był tak nadzwyczajnie lekki, że trafiały się momenty, w których historia porywała mnie tak bardzo, że każdą kolejną linijkę tekstu pokonywałem w błyskawicznym tempie. Przyczyniły się ku temu barwne opisy i jakże realistyczne dialogi pomiędzy bohaterami.

Fabuła była banalna. W rzeczy samej. Jednak potrafiła przyciągnąć moją uwagę i zawładnąć moim rozumem a także sercem. Nie powiem, żeby perypetie Madzi Brzeskiej były mi całkiem obojętne. Gdzież tam! Jej przeżycia były mi tak bliskie, że za każdym razem, gdy się wzruszała, wzruszałem się i ja, a kiedy ona była wściekła, gniew roznosił również mnie. Zżyłem się nie tylko z tą postacią, bo i problemy każdej innej były mi bliskie. Jestem pewien, że jeżeli przeczytałem te powieść raz, to przeczytam ją jeszcze kilkadziesiąt razy i za każdym razem będzie mi ona tak bliska, jak przy pierwszej lekturze.

Chciałbym pogratulować wydawnictwu MG za odświeżenie tej książki. Nie dość, że oprawa techniczna jest niesamowicie wygodna w czytaniu, to dodatkowo szata graficzna jest wykonana w tak genialny sposób, że prawdę powiedziawszy od okładki nie można oderwać wzroku. Nawet jakiś czas po jej przeczytaniu, gdy stała na półce pośród innych ciekawych książek nie mogłem na nią spojrzeć. Postać kobiety jest tak hipnotyzująca i ma w sobie tyle tajemniczości, że o pięknie tego wydania można by pisać i pisać, a końca nadal nie byłoby widać.

Jeżeli szukacie bardzo dobrej lektury w przepięknym wydaniu, to jak najbardziej zachęcam was do poznania "Emancypantek". Najbardziej zadowolone powinny być czytelniczki, w których powieść budzi wiele skrajnych emocji, ale czytelnicy niech nie boją się sięgać po tę pozycję. Zarówno oni jak i one będą książkę czytali po kilka razy, a nadal nie straci swojego uroku. Gorąco polecam!

"My, kobiety, pojmujemy bohaterstwa, których świat nie uznaje..."


Serdeczne podziękowania kieruje w stronę Wydawnictwa MG za każdą chwilę spędzoną w towarzystwie tego arcydzieła.


czwartek, 5 lutego 2015

James Lesy "Lista Jonqueta"

James Lesy, "Lista Jonqueta", Novae res, 618 str.


Yvon Pierre Jonquet jest cierpiącym z powodu wielu kompleksów samotnikiem. Prowadzi spokojne życie księgowego w firmie kurierskiej, zapamiętując i rozpamiętując wyrządzone mu przez innych krzywdy. Kiedy w jednym z wielu domów na przedmieściach Dijon po przedawkowaniu leków nasennych umiera samotna staruszka, nikt nie podejrzewa, że to, co wzięto za akt rozpaczy, w rzeczywistości jest czymś zupełnie innym… Przedziwna seria samobójstw w Dijon i okolicach zaczyna interesować detektywa po przejściach – Juana Poussina… Odkrywa on ledwo widoczną nić łączącą zagadkowe śmierci… Czy bohaterom uda się wyplątać z zawiłej intrygi uplecionej z morderstw, zemsty, jawy i snu?

Wiecie, jakie połączenia gatunkowe lubię najbardziej? Tak, jest to kryminał i thriller, a kiedy ten drugi podchodzi pod kategorię psychologicznego, wtedy nie mogę się nie skusić na książkę. Podobnie było w tym przypadku i muszę powiedzieć, że był to traf w dziesiątkę. Powieść porwała mnie już od pierwszych stron, a każda kolejna niosła ze sobą coraz większe zaintrygowanie opisywaną historią. Przez to ciągłe podsycanie ciekawości nie mogłem odłożyć thrillera na bok. Musiałem wiedzieć, co stanie się na następnej stronie, więc nic dziwnego w tym, że kilka godzin później przebiegałem wzrokiem po ostatniej linijce.

Powieść, co jest jej dużym plusem, ma swój niepowtarzalny, mroczny klimat. Lesy w sposób niesamowity tworzy wyczuwalną atmosferę i to tak, że czytelnik powoli, ale skutecznie pogrąża się w mroku, jaki otacza osobę Jonqueta. Ponadto czujemy wiszące w powietrzu napięcie, nawet po odłożeniu książki na bok. Moim zdaniem autor (bądź autorka, nic nie wiadomo mi na ten temat) robi to po mistrzowsku, bo tylko kilka razy udało mi się czytać tak świetną lekturę, która zaprzątała moje myśli przy każdej czynności,

Jednak największym plusem całej historii jest wykreowany Jonquet. Nie dość, że wydaje nam się osobą nader realistyczną i szybko zaskarbia sobie naszą sympatię, to w sposób dokładny i przerażający obserwujemy jego przemianę z normalnego człowieka w... psychopatę. Opisanie tego wyszło autorowi bardzo realistycznie, a ja nadal mam w głowie przerażające myśli i domysły. Thriller psychologiczny, jak najbardziej udany.

Kolejnym elementem, który sprawił, że tę obszerną powieść połknąłem w błyskawicznym tempie jest styl autora. Opisy z jakimi spotykamy się w "Liście Jonqueta" są bardzo barwne. Nie za długie i nie za krótkie w idealnych proporcjach malują w naszych wyobraźniach dokładnie to, co autor miał na myśli. Poza tym pióro autora jest dość lekkie i proste w odbiorze, co jednak nie znaczy, że pozycja jest lekka. Nie, w trakcie jej czytania trzeba się trochę skupić, żeby się nie pogubić.

Jeżeli szukacie mocnego i dobrego thrillera psychologicznego z barwnym głównym bohaterem, to ta książka została napisana specjalnie dla was. Myślę, że każdy będzie to idealny prezent dla mężczyzn, ale jednocześnie chciałbym zaznaczyć, że lektura nie jest tylko dla nich. Każdego powinna ona zachwycić, dlatego też gorąco zachęcam was do jej przeczytania.





Za książkę dziękuję Wydawnictwu Novae res.

sobota, 31 stycznia 2015

Dorota Combrzyńska-Nogala "Możesz wybrać kogo chcesz pożreć"

Dorota Combrzyńska-Nogala, "Możesz wybrać kogo chcesz pożreć", Literatura, 196 str.



Leon nie ma w domu spokoju - nowa macocha, nowa siostra i miotający się między nimi ojciec - to nie są warunki dla rozsądnego nastolatka. Dlatego z radością przeprowadza się do babci, która mieszka w jednej z łódzkich kamienic przy Piotrkowskiej. Tam, w mieszkaniu sąsiada, którego kotami ma się opiekować pod nieobecność właściciela - spotyka Miłkę, dziewczynę o dość irytującym sposobie bycia. Tych dwoje indywidualistów i samotników z czasem łączy coraz więcej: upodobania muzyczne, tajemnica despotycznej babki Miłki, niezwykłe postaci i wydarzenia, na jakie natykają się podczas swoich wędrówek po mieście

Czy mówiłem już, że uwielbiam serię "Plus minus 16"? Nie? Och, najmocniej przepraszam jednocześnie ogłaszając wszem i wobec, że właśnie się w niej zakochałem. Seria nie składa się z przereklamowanych młodzieżówkach o pustych nastolatkach, którzy marzą jedynie o najnowszych gadżetach i narzekają na byle błahostkę. Każda powieść traktuje o tematach trudnych, takich które pragniemy omijać. Przeczytanie jednej z nich nie ma za zadanie jedynie wypełnić nas czas, one nas uczą. Podejmować decyzje, radzić sobie z problemami. Poznając ciekawych bohaterów zmagających się z "naszymi" problemami uczymy się na ich błędach. Nie jest to jednak jedyny powód, dla którego serię tę ubóstwiam.

Skoro mowa już o naszych bohaterach. Miłka i Leon są zwykłymi nastolatkami, ale zagłębiając się w ich życie dowiadujemy się, że wcale nie taki zwyczajny wiodą żywot. Autorka w świetny sposób nakreśliła obie te osoby. Dwa całkiem sprzeczne charaktery do stworzenia nie są wcale łatwym zadaniem. Zwłaszcza kiedy ta kreacja wychodzi genialnie, a papierowi bohaterowi stają się dla nas realistycznymi osobami, którym chętnie towarzyszymy.

Po raz kolejny już raz podczas czytania tej serii, pozytywnie zaskoczyło mnie opisywanie relacji międzyludzkich. Zazwyczaj nie za bardzo przywiązujemy do tego uwagi, ale podejmując się tych lektur musimy być świadomi, że nasza uwaga mimowolnie skieruje się na te tory. 


"- Kota szukamy. Kota w goglach" [str. 100]

Jeżeli zabierzemy się już za tę książkę musimy wiedzieć, że nie spotkamy akcji gnącej na złamanie karku. Nie. Nie spotkamy nawet wartkiej akcji. Wszystko dzieje się powoli i zwyczajnie, jak w życiu każdego nastolatka bywa. Ale to nie akcja i jej wartkość są głównym elementem rozwijającej się fabuły. Tutaj chodzi o wyżej opisane relacje międzyludzkie, a rozgrywające się wydarzenia służą za tło.

Na pochwałę zasługuje również styl autorki. Historia opisana jej językiem staje się barwniejsza i znacznie łatwiejsza w odbiorze. Wszystkie obrazy malują się w naszej wyobraźni bardzo wyraźnie. Co lepsze, autorka potrafiła wprowadzić w dialogi pomiędzy bohaterami oryginalny styl, dla każdego z nich. Jedni używają slangu, drudzy gwaru, a jeszcze inni mówią jeszcze inaczej/


Polecam wam tę książkę z całego serca, mając nadzieję, że polubicie ja tak samo, jak ja. Oczywiście trafiło się kilka niedociągnięć, ale rzadko kiedy powieść jest ich pozbawiona. Mimo to myślę, że powinniście poświęcić swój czas na poznanie historii Miłki, Leona i dwóch kociaków.




Dziękuję Wydawnictwu Literatura za udostępnienie książki.

środa, 28 stycznia 2015

Anna Kendall "Na drugą stronę"



Autor: Anna Kendall
Tytuł: Na drugą stronę
Wydawca: Zysk i S-ka



Roger Kilbourne posiada zdolność przechodzenia do krainy umarłych i rozmawiania z jej mieszkańcami. Ten zdumiewający dar nie ułatwia mu życia. Rogerowi udaje się uciec od brutalnego wujka, który od lat wykorzystywał jego talenty. Zdobywa pracę w pałacowej pralni i jest przekonany, że nic mu nie grozi, ale niebezpieczeństwa dopiero się zaczynają. Najpierw zakochuje się beznadziejnie w samowolnej, oszałamiającej lady Cecilii, potem zaś zostaje wciągnięty w śmiercionośne intrygi dworskie. Wkrótce zaczyna wykorzystywać swój dar po to, by zrealizować marzenia, nawet kosztem sprowadzenia umarłych do świata żywych.

Czy po przeczytaniu opisu jesteście już ciekawi tego, co znajdziemy w środku. Jeżeli tak, to wiecie, jak poczułem się gdy wyczytałem w zapowiedziach premierę tej właśnie książki. Intrygujący opis, ciekawe wydanie i informacje na temat autorki. Te kilka zdań wystarczyło, żebym postawił poprzeczkę książce dość wysoko. Ale czy słusznie? 

Drugi tom

Na pierwszy ogień chciałbym postawić wady tej książki, bo niestety trafiło się kilka niedociągnięć. Po pierwsze, autorka nie opisuje wszystkich zdarzeń z należytą uwagą. Na przykład, strojom dworzan, pracy w pralni itp. poświęcono dość dużo uwagi, przy czym spory, emocje i myśli bohaterów są dość skąpo opisane. Co gorsze, Kraina Umarłych w mojej wyobraźni rysuje się gdzieś w tle, zasłonięta mgłą. Gdyby autorka poświęciła więcej uwagi temu światu byłoby wspaniale, bo pomysł jest bardzo ciekawy. Szkoda tylko, że tak nieumiejętnie poprowadzony. Niestety, dopatrzyłem się również kilku wątków, które nijak miały się do fabuły. Ot, takie wtrącenie dla zaciekawienia czytelników. Efekt był całkiem odwrotny, bo sam nie lubię kiedy do akcji wplata się niepotrzebne elementy. Jeszcze jednym mankamentem książki, którego nie mogę przeboleć, to brak sympatii do jednej z głównych bohaterek. Myślę o Cecilii. Oczywiście, wychowywała się jako księżniczka więc niektóre zachowania są jakoś wytłumaczalne. Niekiedy jednak jej kaprysy i bezsensowne wypowiedzi doprowadzały mnie do irytacji. Nie wiem, czy ktokolwiek będzie w stanie polubić tę postać.

Nie można jednak książce odmówić niesamowitego klimatu. Kendall za pomocą słów przenosi nas w czasie tak, żebyśmy znaleźli się w średniowiecznym świecie, gdzie rządzą kobiety, od lat pochłonięte wspólną walką. Matka i córka. Zieloni i Niebiescy. Z każdą kolejną stroną czułem się, jakby powieść mnie pochłaniała. Rzeczywiście mnie pochłonęła, bo nie mogłem się od niej oderwać, co poskutkowało przeczytaniem jej w niecałe dwa dni.

Jeżeli chodzi zaś o resztę bohaterów, to autorce udało się stworzyć dość dobre postaci. Dość dobre, bo niestety nie byłem sobie w stanie wyobrazić nawet ich wyglądu, ale za to doskonale rozumiałem ich decyzje. Niestety, nie tylko Cecilia mnie irytowała. Znalazło się kilka innych postaci, które mnie denerwowały i postrzegałem je jako... idiotów. Inaczej nie da się ich nazwać. Roger Kilbourne był postacią dość specyficzną. Raz traktowałem go jak bliskiego kolegę, innym razem miałem ochotę go udusić. Autorka powinna bardziej się postarać przy kreacji bohaterów.

Autorka nie poradziła sobie z punktem kulminacyjnym, pośród którego tak naprawdę miała toczyć się cała historia. Miała, bo autorka wplatała różne niepotrzebne wątki, które chętnie bym usunął. Punkt kulminacyjny miał zapierać dech w piersiach, a z czym mieliśmy styczność? Ze skrócona najbardziej jak się dało, nieciekawą i nie prowokującą żadnych emocji walkę. Niestety, zawiodłem się na końcówce powieści. Cóż, może w drugim tomie autorka postara się bardziej?

"Na drugą stronę" może i nie powala na kolana, ale warto się z nią zapoznać. Chciałbym wiedzieć, czy ta niska ocena jest spowodowana moją niewiedzą w tym gatunku, czy też inni również podzielają moje zdanie. Dlatego też zachęcam do przeczytania pozycji i wyrobienia własnej opinii na jej temat. Być może nie doceniłem tej książki.




Dziękuję Wydawnictwu Zysk i S-ka za egzemplarz książki.





poniedziałek, 26 stycznia 2015

Leo Messi, Martin Casullo "Messi. Uwierz w siebie"

Leo Messi, Martin Casullo, "Messi. Uwierz w siebie", SQN, 336 str.



Jedyna oficjalna książka Leo Messiego! Nie ma słów, które potrafią oddać magię, geniusz i wyjątkowość Atomowej Pchły. Nie ma wyrażeń, które mogłyby opisać radość i szczęście, jakimi Messi obdarowuje kibiców FC Barcelony, reprezentacji Argentyny i wszystkich tych, którzy po prostu kochają piękno piłki nożnej. Najlepszy piłkarz w historii futbolu zasługuje na książkę inną niż wszystkie. Uwierz w siebie to inspirująca historia krętej drogi na sam szczyt. Portret wybitnego piłkarza i wspaniałego człowieka. Wspomnienia najbliższych – rodziny, trenerów i piłkarzy – którzy mieli zaszczyt wybiec z nim na boisko. Najbardziej osobiste zdjęcia i interaktywne linki umożliwiające lepsze poznanie świata Leo Messiego.

Moda na coraz to nowsze biografie piłkarskie trwa. Na półkach w księgarniach coraz liczniej zauważamy tytuły opatrzone znanym nazwiskiem jakiejś gwiazdy futbolowej. Kolejną taką biografią, a raczej autobiografią jest "Messi. Uwierz w siebie" - niesamowicie dopracowana i wciągająca książką opowiadająca o krętej ścieżce życia znanego i uwielbianego Leo Messiego. Jest to jedyna oficjalna książka Messiego. Lepszej nie znajdziecie nigdzie.

Przede wszystkim, po autobiografię powinniśmy sięgnąć ze względu na odnalezienie w niej ciekawostek z życia piłkarza, o których nigdzie wcześniej nie udało nam się przeczytać. Na pewno nie znajdziemy tu multum nowych rzeczy o Messim, bo większość już wiemy, a jeżeli nie, to możemy doczytać w internecie. Mimo to odkrywanie tych nowych informacji sprawia czytelnikowi wielką radość. 

Bardzo podobało mi się, że w autobiografii zatrzymano się nie tylko na działalności w FC Barcelonie, ale nawiązano także do wielu sytuacji z życia prywatnego. Pierwsze przyjaźnie, pierwsze rozgrywane mecze, pierwsza wizyta w Barcelonie i nareszcie pierwsze dziecko Messiego. To wszystko zostało tak świetnie przedstawione, że czytanie pochłaniało tak, jak przy niejednym dobrym kryminale. Pomyśleć, że ja, który nie lubi biografii, takową właśnie się zachwyca.

Ogromnym plusem tej książki jest niezliczona ilość zdjęć Messiego. Z młodości, ze szkoły, z boiska, z klubu, na pierwszym meczu, przed otrzymaniem prestiżowej nagrody, słowem, znajdziemy tu zdjęcie z niemal każdej chwili życia Messiego. W tym wiele ciekawych fotografii upamiętniających początki w karierze piłkarza. Niektóre zdjęcia są naprawdę godne uwagi.

Jedyną wadą, jaką mogę zarzucić tej książce są źle zbudowane gramatycznie zdania. Nie myślę tu o wszystkich zdaniach, bo porobieniu tylu błędów byłoby nie możliwe, ale niektóre podpisy pod zdjęciami po prostu kuły w oczy. Były kierowane chyba do dzieci. Każdy podpis musiał dość dokładnie opisać, co się na fotografii znajduje. Na dłuższą metę jest to dość irytujące, ale nie zniechęcające.

Warto sprawić sobie tę książkę również ze względu na jej niesamowite wydanie. Hipnotyzująca, ciepła okładka sprawia, że nie możemy od niej oderwać wzroku. Twarda oprawa i solidnie zszyte strony gwarantują, że książka postoi na naszej półce bardzo długi czas. Widać, że do wydania "Messi. Uwierz w siebie" przyłożono wiele uwagi i efekty sami możecie zaobserwować. Osobiście jestem zachwycony! Gorąco więc zachęcam Was do zakupu tej biografii.



Dziękuję Wydawnictwu SQN za udostępnienie książki.

sobota, 24 stycznia 2015

Jolanta Kosowska "Niepamięć"


Autor: Jolanta Kosowska
Tytuł: Niepamięć
Wydawca: Bukowy Las




Dwóch przyjaciół, lekarzy, którym przyszło żyć i pracować w dwóch różnych krajach, spotyka się po latach w romantycznych okolicznościach. Kiedyś łączyło ich wiele, a dzieliła miłość do tej samej kobiety. Teraz jeden z nich jest ciężko chory, potrzebuje medycznej pomocy drugiego. Wyuczona i przyswojona na emigracji obojętność nagle przestaje mieć znaczenie, poprawność znika nagle pod wpływem fali dawno zapomnianych emocji. Przyjaciele zaś z przerażeniem stwierdzają, że obaj nie wiedzą nic o losach swojej dawnej sympatii. Dziewczyna zniknęła przed laty w zupełnie nieznanych okolicznościach.

Czytając książki autorów takich jak Jolanta Kosowska, fakt, że autorka pochodzi z tego samego kraju może napawać wyłącznie dumą. Twórczość tej pani jest wyjątkowa, nader łatwa w odbiorze, a losy opisywanych bohaterów wciągają czytelnika i stają się mu bardzo bliskie. Coraz rzadziej (mimo coraz większej liczby wydawanych książek) zdarza się, że ktoś tak umiejętnie operuje słowami. Nic więc dziwnego, że lektura tej wspaniałej książki sprawiła mi wiele radości.

"Niepamięć" to pozycja, która wywoła nawet w najbardziej zatwardziałym czytelniku gamę uczuć. Od zdenerwowania, niepewności i strachu nawet po radość i ulgę. Najlepsze jednak w tym wszystkim jest to, że nasze uczucia autorka może zmienić z każdą stroną. Przychodzi jej to z taką łatwością, że boję się pomyśleć o osobach z otoczenia Kosowskiej, którymi zapewne autorka manipuluje jak tylko zechce.

Kolejnym wspaniałym elementem lektury jest talent do kreowania postaci. Nie dość, że jestem w stanie wyobrazić sobie idealnie wygląd każdego z poszczególnych bohaterów, to dodatkowo autorka tworzy ich tak, ażeby czytelnik mógł "wejść" w ich głowę. Portrety psychologiczne zostały wykonane z taką starannością i pieczołowitością, iż śmiem wątpić, że dałoby się to zrobić lepiej.

Bardzo realistyczne są także opisy jakie serwuje nam autorka. Jest ona jedną z lepszych autorek, które tak manewrują prostymi słowami, że tworzą niesamowite zdania stuprocentowo oddające to, co autorka miała na myśli. Dzięki temu wędrówka po słonecznej Chorwacji staje się dla czytelnika szalenie przyjemnym sposobem spędzania czasu. Zwłaszcza w tak doborowym towarzystwie.

W detalach dopracowana została również cała fabuła. Nie ma w niej mowy o jakichkolwiek możliwych niedomówieniach, czy błędów logicznych. Zaś samo rozwinięcie głównych wątków zostało poprowadzone po mistrzowsku. Takich pomysłów się nie spodziewałem i w swojej "Niepamięci" zaskoczyła mnie bardzo pozytywnie. Zapoznałem się z dwiema późniejszymi książkami Jolanty Kosowskiej, a mimo to jej proza nadal mnie zachwyca.

Nie mogę zrobić nic innego, jak jedynie polecić Wam prozę tej pisarki. Poznacie intrygujące losy oryginalnych bohaterów, spotkacie niesamowity talent pisarski i po prostu w sposób niesamowity spędzicie kilka dobrych godzin. Jeżeli szukacie czegoś naprawdę dobrego i zaskakującego, to nie mogliście trafić lepiej. Gorąco polecam tę książkę!




Podziękowania za egzemplarz książki wraz z cudowną dedykacją, kieruję w stronę wspaniałej autorki.

środa, 21 stycznia 2015

Julia Bernard "Czarownice z Wolfensteinu. Pierścień i sito"


.Autor: Julia Bernard
Tytuł: Czarownice z Wolfensteinu. Pierścień i sito
Wydawca: Videograf



Martyna Hohenstauf jest patologiem, sumiennym pracownikiem krakowskiego szpitala. Nikt nie wie, że w rzeczywistości jest czarownicą, która wbrew sobie i swojemu wybujałemu ego prowadzi zwykłe ludzkie życie, chcąc zapewnić swojej córce Amelce normalne dzieciństwo - bez magii, bez możliwości widzenia więcej niż zwykły człowiek, a przede wszystkim bez praw rządzących w nadprzyrodzonym Krakowie. Kiedy dowiaduje się, że córka jednak przeszła Przemianę, postanawia zawieźć ją do rodzinnego Źródła - Wolfensteinu, w którym mieszka jej matka, Adela. Mimo że od lat są skonfliktowane, wie, że to jedyny sposób, by uchronić Amelkę przed niebezpieczeństwem. Młoda Hohenstauf staje się bowiem obiektem zainteresowania nie tylko rządzącego Nawią Triumwiratu...

Julia Bernard to zdecydowanie jedna z lepszych autorek, która tworzy opowieści krążące wokół czarownic, wampirów i innych niezbędnych elementów tego świata. Nie dość, że tworzy wciągająca historię z niesamowitym klimatem, to cała akcja toczy się nie gdzie indziej jak w Polsce. Wcale nie psuje to uroku powieści, przeciwnie, czytelnik czuje się usatysfakcjonowany, że podobna historia ma miejsce tak blisko.

Chwali się bohaterów, którzy zaistnieją w mojej wyobraźni nie tylko jako papierowe postaci, a jako realistyczne osoby. Autorka przyłożyła dużo uwagi, aby tak właśnie myśleć o Amelii, Adeli, Martynie, Diego i innych. Relacje między nimi odznaczają się gamą różnych uczuć pozytywnych i negatywnych. Jak w prawdziwym życiu. Julia Bernard zadbała właśnie o to, żeby historia nie była nazbyt nierealistyczna i aby czytelnik nie mógł jej skrytykować za brak logiki. Nie licząc nadnaturalnych umiejętności, rzecz jasna.

Drugi tom.

Kolejnym plusem tej historii jest wartka akcja. W powieści nie ma czasu na jakieś przynudzanie, "nicnierobienie". Skupiamy się na rzeczach istotnych, które mają wkład do dalszych losów historii, a wątki, które nijak mają się do całej opowieści zostają skutecznie omijane. Dzięki temu "Czarownice z Wolfensteinu" stają się lekturą dynamiczną, od której ciężko się oderwać. Co lepsze mamy możliwość spoglądania na toczącą się akcję z kilku perspektyw, co znacznie przyczynia się do zrozumienia niektórych sytuacji, wyborów.

Bardzo spodobał mi styl autorki. Posiada ona talent malowania w wyobraźni czytelnika różnych obrazów. Przyczyniają się do tego dokładne, ale jednocześnie krótkie opisy. Dialogi między bohaterami wydają się nader realistyczne, co również umila lekturę książki. Jednak warto też napisać, że dzięki dobremu warsztatowi Bernard potrafi stworzyć niepowtarzalny klimat. Pełen nierozwiązanych tajemnic i przesiąkniętego magią.

Na brawa zasługuje też rozwinięcie wątku miłosnego. Nie jest to kolejna ckliwa historia z namiętnym romansem na pierwszym planem. Tutaj sprawy sercowe usunięte są w tło, jako dobry dodatek do lektury. Gdy jednak ten związek zostaje przybliżony, nie kojarzy nam się z kolejnym dennym romansem pomiędzy zakochanymi do szaleństwa wampirze i czarownicy, a raczej jako niebezpieczny związek, który od początku jest niepewny.

Mogę wam z ręką na sercu polecić tę książkę jako skuteczny złodziej czasu. Tylko pamiętajcie, żeby jej nie otwierać przed jakaś ważną pracą lub czymś, co od dłuższego czasu planujecie. Inaczej skończycie z latarka pod kołdrą i zegarem, który już dobre kilka godzin temu wybił północ. Gorąco polecam.





Serdecznie dziękuję Wydawnictwu Videograf  za udostępnienie książki.



- Czarownice z Wolfensteinu. Pierścień i sito - Czarownice z Wolfensteinu. Wstęga i kamień -




poniedziałek, 19 stycznia 2015

"Klasycy dzieciom"


Autor: Kilku autorów
Tytuł: Klasycy dzieciom
Wydawca: Nasza Księgarnia


W zbiorze "Klasycy dzieciom" znajdziemy utwory wybitnych polskich poetów i prozaików: Ignacego Krasickiego, Adama Mickiewicza, Juliusza Słowackiego, Aleksandra Fredry, Stanisława Jachowicza, Józefa Ignacego Kraszewskiego oraz Marii Konopnickiej. Nie wszystkie były tworzone z myślą o dzieciach, jednak jako element polskiej tradycji powinny się znaleźć wśród lektur młodych czytelników.

Na samym początku tej recenzji chciałbym dać upust mojemu zadowoleni i radości z powodu stworzenia tegoż zbioru bajek. Wśród młodych ludzi znajomość klasyki z każdym rokiem maleje. Już teraz jest ona znikoma, więc strach pomyśleć, co to będzie za lat kilka, bądź kilkanaście. W zbiorze stykamy się z popularnymi bajkami. niektóre są łatwe w odbiorze, a inne kryją w swojej treści aluzje, nad którymi warto się zastanowić. Wprowadzenie tych trudniejszych i dłuższych bajek oczywiście jest pomysłem godnym pochwały, bo warto zaciekawić młodych czytelników również taką formą bajek.

"Klasycy dzieciom" to książka, którą najmłodsi czytelnicy powinni znać chociażby z racji wielu mądrych myśli i zasad jakimi powinniśmy się w swoim życiu kierować. Zdecydowana część utworów jakie spotykamy w zbiorze mają na celu zaciekawienie czytelnika (niekoniecznie tylko tego młodszego), a także jego edukowanie. Wiadomo, że najlepiej zapamiętujemy to, co ciekawe, dlatego też przeczytanie tej książki wniesie w życie młodych czytelników wiele nowych wartości. Rzecz jasna, jeśli sami tego zapragną.

Zbiór bajek jest wyjątkowy również ze względu na chęć pielęgnowania języka polskiego. Najstarsze z wierszy powstały ponad dwieście kilkadziesiąt lat temu, najmłodsze zaś napisane zostały na przełomie XIX i XX wieku. Nic więc dziwnego, że w spotykanych utworach zetkniemy się z wieloma archaizmami. Mimo, że książka kierowana jest w stronę najmłodszych (chociaż nów podkreślam, że nie tylko ci najmłodsi czytelnicy będą zadowoleni lekturą" pod tekstami nie zajdziemy żadnych przypisów. W ten właśnie sposób Nasza Księgarnia pragnie pokazać czytelnikom, jak mówiono kiedyś i to, w jaki sposób zmienia się nasz język polski.

Najwspanialsze w książce jest to, że zawiera ona utwory o ponadczasowym przesłaniu. Nie chodzi mi już głównie o edukowanie czytelników. Dlatego, że teksty te są mądre i łatwe w przyswojeniu, rodzice czytają je swoim pociechom z pokolenia na pokolenie. Dwieście czterdzieści lat to dla nas szmat czasu, a mimo to, wiersze i opowiadania zawarte w tym zbiorze poruszają tematy, które po upływie wielu lat niemal wcale się nie zmieniają. Jest więc to książka, którą będziemy mogli czytać naszym pociechom, dzieci swoim potomkom i tak dalej, w nieskończoność, bo wątpię, ażeby ludzie wprowadzili jakieś ogromne zmiany w tym czasie.

Ostatnią rzeczą, którą chciałbym w tej recenzji poruszyć jest szata graficzna, której autorką jest Emilia Dziubek. Jej obrazki wnoszą w zbiór trochę artystycznego ducha i elementy, które najbardziej kochają młodzi czytelniki. Emilia Dziubak zmierza się z wieloma tematami, które są dość trudne, jeżeli chodzi o ich przedstawienie. Nawet gdy utwór otwarcie traktuje o śmierci, ilustratorka potrafi przekazać to w taki sposób, by dzieci nie przestraszyć, a jedynie wzbudzić w nich zainteresowanie. Ilustracje na pewno nie są tradycyjne, takie jak widzieliśmy w starszych wydaniach bajek. Emilia Dziubak tworzy postaci przypominające te ze współczesnych kreskówek (chociaż tu są one o wiele mądrzejsze), co dodatkowo zaciekawi młodego czytelnika.

"Klasycy dzieciom" to zbiór niesamowitych bajek, które pobudzą wyobraźnie zarówno młodszego czytelnika, jak i tego starszego. Jest to zbiór najciekawszych, najmądrzejszych i łatwych w odbiorze bajek, które jednocześnie cieszą i uczą. Nawet jeżeli posiadacie już na swoich półkach inne wydania utworów, któregoś z autorów, musicie sprawić sobie i waszym pociechom tę właśnie książkę. Tak pięknego wydania nie znajdziecie nigdzie indziej,a treść przecież wciąż jest ta sama. Gorąco zachęcam was do zapoznania się z tym zbiorem.




Serdecznie dziękuję Wydawnictwu Nasza Księgarnia za udostępnienie tej niesamowitej książki.


sobota, 17 stycznia 2015

Katarzyna Enerlich "Prowincja pełna gwiazd"


Autor: Katarzyna Enerlich
Tytuł: Prowincja pełna gwiazd
Wydawca: MG



Refleksyjna opowieść o prowincjonalnej codzienności, której wielkie i małe historie rozgrywają się wśród mazurskich krajobrazów. Zaskakująca historia kobiety, która odbywa swoistą podróż w czasie, podróż do nieznanych korzeni. Odkrywa przeszłość, której nie znała i tajemnice, które niekoniecznie chciała poznać. Prowincja może być miejscem magicznym, pełnym wydarzeń i emocji, gdzie po prostu chce się żyć. Miejscem, w którym zdarza się tysiące spraw, zgodnie z przemianami tego świata, pokornie poddanym porom roku, biegnącym czasem może trochę wolniej, spokojniej, bez korków na ulicach i laptopów na kawiarnianych stolikach… 

"Prowincja pełna gwiazd" to już drugi tom z serii o życiu Ludmiły Gold pośród mazurskiej prowincji. Z każda przeczytaną stroną upewniałem się w odczuciu, iż seria ta jest moją ulubioną z tego gatunku. Nie tylko, dlatego że rzadko czytam takie powieści. Po prostu Katarzyna Enerlich pisze niesamowicie, potrafi wciągnąć czytelnika w prowincjonalny świat i sprawić, by poczuł zapach kwiatów tańczących na wietrze i ziół i potraw.

Czworgiem Oczu
Dumą napawa mnie fakt, że Katarzyna Enerlich ciągle się rozwija. Czytając "Prowincję pełną gwiazd" przekonałem się, iż autorka nie ma zamiaru stać w miejscu i cały czas pracuje nad swoim warsztatem. Efekty są widoczne, bo w drugim tomie opisy są coraz barwniejsze, dzięki czemu w naszej wyobraźni Mazury przybierają nowe barwy. Potrafimy tak, jak główna bohaterka odkryć piękno tego rejonu i "potrafimy go kochać nie posiadając". Ten udzielający się nam optymizm i zafascynowanie krajobrazem przychodzi nagle, a my nie możemy się z niego wyplątać.

Podoba mi się też fakt, że autorka rozwinęła wątek poszukiwania rodzinnych korzeni przez Hanię i Ludmiłę. Dzięki temu nie tylko zakochujemy się z Mazurach, ale możemy też poznać ich historię. Dokładniej rzecz biorąc, odbywamy podróż w przeszłość, żeby dowiedzieć się, co nieco o tym, co było kiedyś. Tutaj pani Kasia wpadła nie ciekawy pomysł, którego oczywiście Wam nie zdradzę, bo nie chciałbym zdradzać fabuły książki. Zależy mi jedynie na podsyceniu Waszej ciekawości.

Najnowszy tom serii
Podobnie, jak w "Prowincji pełnej marzeń" akcja nie stoi w miejscu. Można by nawet powiedzieć, że w drugiej części dzieje się więcej. Poznajemy nowych bohaterów, miejsca i oczywiście korzenie rodziny Goldów są dla nas niemałym zaskoczeniem. Mimo to książka nadal zalicza się do powieści obyczajowej i bardzo dobrze. Dzięki temu powieść nadal jest refleksyjna, a po jej skończeniu poświęcamy wiele czasu nad rozmyślaniem nie tylko o Mazurach, ale także o życiu.

Tak jak i w pierwszym tomie, chciałbym pochwalić Wydawnictwo MG za stworzenie niesamowicie klimatycznej powieści. W tym przypadku spotykamy się z nieco ciemniejszym wydaniem, ale nadal jest ono hipnotyzujące i nie pozwala oderwać od siebie wzroku. Po spojrzeniu na fotografię od razu w wyobraźni maluje się popowska prowincja (mam nadzieję, że dobrze odmieniłem). Chylę czoła za tak wspaniała pracę.


Jeżeli lubicie historie, które po przeczytaniu na długo zostaną w Waszej głowie, sprawią, że zatrzymacie się na chwilę i porozmyślacie o prowincjonalnej codzienności i, której bohaterowie zostaną Waszymi przyjaciółmi, sięgajcie po "Prowincję pełną gwiazd". Jestem zachwycony lekturą i myślę, że każda miłośniczka powieści obyczajowych również będzie. Gorąco polecam!




Składam podziękowania Wydawnictwu MG za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego.






- Prowincja pełna marzeń - Prowincja pełna gwiazd - Prowincja pełna słońca - Prowincja pełna smaków - Prowincja pełna czarów - Prowincja pełna szeptów - Prowincja pełna snów -