„Jak zawsze” to rodzajowa odskocznia Miłoszewskiego od dotychczasowej twórczości. Autor zdobył sławę w kraju i poza jego granicami dzięki powieściom z prokuratorem Szackim w roli głównej. Kryminał to gatunek, który bardzo lubię, dlatego staram się być na bieżąco z nowościami, jednak z Szackim dotychczas nie było mi po drodze. Tak więc poznaję Zygmunta Miłoszewskiego z innej strony niż jego wierni fani, ale „Jak zawsze” bardzo przypadło mi do gustu i nie mogę się już doczekać lektury jego powieści kryminalnych, bo pewnie jest co czytać.
Para głównych bohaterów zbudowana jest na zasadzie kontrastu. Grażyna – postać najbardziej wyrazista i chyba najbliższa czytelnikowi – ma wewnętrzna potrzebę szukania przygody, przeżywania sytuacji, o których opowiadamy wnukom na starość, tryska energią i optymizmem, przy tym zachowując wyjątkową bystrość i przenikliwość. Ludwik to raczej typ domatora, z pasją oddaje się swojej pracy psychologa, a szeroka znajomość tematu zapewniła mu uznanie w środowisku, ale też wyrobiła nawyk do wykładów, wtrącanych przy każdej okazji w czasie rozmowy. Grażyna i Ludwik tworzą ciekawą parę bohaterów, oboje zyskują na realności i barwności dzięki występującym między nimi różnicom. Gdyby Ludwik przez całą akcję tkwił u boku Iwony, nie byłby w stanie przykuć uwagi czytelnika. To dzięki Grażynie staje się interesujący. Miłoszewski nakreślił ją tak, że nie sposób wyobrazić sobie „Jak zawsze” bez niej – to ona najczęściej rzuca celnymi ripostami, rozbawia swoimi uwagami, z różnych względów staje się odbiorcy bliska. Jest bohaterką mówiącą i przeżywająca to, na co my czasami nie mamy odwagi , a czego chcemy; może dzięki temu łączy nas z nią tak silna sympatia. Proszę jednak nie myśleć, że Ludwik to bohater zbędny. Skądże! Choć sam wydaje się raczej zwykły, przy Grażynie „nabiera kolorów”, wspaniale też uwydatnia te cechy swojej partnerki, które porywają odbiorcę. Dzięki niemu staje się jeszcze ciekawsza.
Para głównych bohaterów zbudowana jest na zasadzie kontrastu. Grażyna – postać najbardziej wyrazista i chyba najbliższa czytelnikowi – ma wewnętrzna potrzebę szukania przygody, przeżywania sytuacji, o których opowiadamy wnukom na starość, tryska energią i optymizmem, przy tym zachowując wyjątkową bystrość i przenikliwość. Ludwik to raczej typ domatora, z pasją oddaje się swojej pracy psychologa, a szeroka znajomość tematu zapewniła mu uznanie w środowisku, ale też wyrobiła nawyk do wykładów, wtrącanych przy każdej okazji w czasie rozmowy. Grażyna i Ludwik tworzą ciekawą parę bohaterów, oboje zyskują na realności i barwności dzięki występującym między nimi różnicom. Gdyby Ludwik przez całą akcję tkwił u boku Iwony, nie byłby w stanie przykuć uwagi czytelnika. To dzięki Grażynie staje się interesujący. Miłoszewski nakreślił ją tak, że nie sposób wyobrazić sobie „Jak zawsze” bez niej – to ona najczęściej rzuca celnymi ripostami, rozbawia swoimi uwagami, z różnych względów staje się odbiorcy bliska. Jest bohaterką mówiącą i przeżywająca to, na co my czasami nie mamy odwagi , a czego chcemy; może dzięki temu łączy nas z nią tak silna sympatia. Proszę jednak nie myśleć, że Ludwik to bohater zbędny. Skądże! Choć sam wydaje się raczej zwykły, przy Grażynie „nabiera kolorów”, wspaniale też uwydatnia te cechy swojej partnerki, które porywają odbiorcę. Dzięki niemu staje się jeszcze ciekawsza.
