Ariana | Blogger | X X
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Fantastyczna Dwunastka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Fantastyczna Dwunastka. Pokaż wszystkie posty

piątek, 28 listopada 2014

Jolanta Kosowska "Deja vu"

Autor: Jolanta Kosowska
Tytuł: Deja vu
Wydawca: Novae res



Rafał wraca po paru latach emigracji do Polski i próbuje na nowo odnaleźć się w obcej mu rzeczywistości. Wynajmuje mieszkanie, które miało być azylem, a stało się przekleństwem. Stopniowo, dzień po dniu, w życiu mężczyzny dokonuje się przewrót. Najpierw odnosi wrażenie, że kiedyś już spotkał poprzednich mieszkańców tego domu, później narasta w nim przekonanie, że ich życie stale się przeplata, a na końcu jest pewien, że tworzą jedność. Zaczyna żyć, równolegle, swoim i ich życiem... Pamięta wydarzenia, w których nigdy nie brał udziału, miejsca, w których nigdy nie był, ludzi, których nigdy nie znał. Zaczynają rządzić nim emocje niemające uzasadnienia, pragnie dziewczyny, o której istnieniu do niedawna nie miał pojęcia. Tak oto mocno stąpający po ziemi lekarz, nauczyciel etyki zawodowej wkroczył w świat weneckiej legendy, zmieniającej jego życie w koszmar...

Cóż za przepiękne wydanie! Gra różnych odcieni różu i fioletu naniesionych na banalne, białe tło w tym wykonaniu nie jest wcale banalnym zabiegiem. Taka kombinacja potrafi przyciągnąć uwagę każdego, kto przez przypadek zaczepi wzrokiem o okładkę drugiej powieści Jolanty Kosowskiej. W dodatku ten tajemniczy i intrygujący tytuł, a także opis sprawiają, że w moim umyśle narodziła się wielka ciekawość tejże pozycji. Po przeczytaniu jestem, jak najbardziej usatysfakcjonowany.




Wielkim plusem Deja vu jest niesamowity klimat. Sam wstęp sprawia, że Czytelnik zaczyna myśleć o Wenecji nie jak o zwykłym mieście, a miejscu pełnym tajemnic, dobrego jedzenia i niezapomnianych przeżyć. Dzięki tej lekturze chociaż na chwilę udałem się w wędrówkę po ulicach Wenecji, dzięki rozległym opisom autorki. Czasami robiły się one zbyt długie, ale gdyby nie ten fakt, nie byłbym w stanie w ogóle wyobrazić sobie tego miejsca.





Nie wiem tak naprawdę od czego zacząć tę recenzję. Przeżycia bohaterów były mi tak bliskie, że po tym zaskakującym zakończeniu czuję pustkę i nie wiem, co począć dalej z moim żywotem. Lektura tej powieści była tak wspaniała, że nie znajduję słów, które mogłyby mój zachwyt opisać. Najbardziej przyczyniły się ku temu wyraziste postaci, których los nie był mi wcale obojętny. W niektórych momentach zapominałem o całym świecie i z zapartym tchem czekałem na rozwiązani stworzonej przez autorkę sytuacji.


Po przeczytaniu Niemoralnej gry, która jest kontynuacją serii zapoczątkowaną przez Deja vu (tak, lubię sobie komplikować życie) nie spodziewałem się zbyt wielkiej wartkości akcji. Ta pierwsza zakwalifikowana jest do thrillera i nie wiem dlaczego, bo sam był nie podjął takiej decyzji. Jednak nie mogę zaliczyć tego jako wadę, bo powieść nie straciła na swojej atrakcyjności.


Co tu dużo mówić. Jolanta Kosowska odwaliła kawał dobrej roboty i napisała wciągająca powieść, której akcja toczy się w niesamowicie tajemniczym miejscu. Bohaterowie są niemal, jak żywi. Z całego serca zachęcam Was do przeczytania dzieła tejże wspaniałej autorki. Obiecuję, że się nie zawiedziecie, a jedynie spędzicie czas w bardzo miły sposób.





Dziękuję Pani Jolancie za przesłanie swojej powieści.

piątek, 21 lutego 2014

Richard Bachman, Stephen King - ,,Blaze''

Autor: Richard Bachman i Stephen King
Tytuł: ,,Blaze''
Stron: 271
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Rok wydania: 2007
Ocena: 7/10


Richard Bachman to pseudonim mistrza grozy Stephena Kinga, którego używał zanim stał się sławny. Po sukcesie Carrie i Miasteczka Salem King postanowił wydać opowieści ,,z szuflady'', których było aż cztery. Wydawcy nie chcieli ich wydawać, ponieważ było to niekorzystne, dlatego też wydano je pod pseudonimem Richarda Bachmana. A jak powstał Richard Bachman? Wymieszano imię Richarda Stark'a z nazwą ulubionej hard rockowej grupy Kinga - Bachman - Turner Overdrive.

Blaze jest dwumetrowym olbrzymem, któremu Bóg poskąpił rozumu. Wraz ze swoim przyjacielem Georgem zajmowali się kradzieżami, a dzięki metodom George'a udało im się omijać wymiaru sprawiedliwości.W końcu George wpada na pomysł porwania dziecka bogaczy. Wszystko idzie po jego myśli, jednak pewnego dnia mózg bandy... umiera. Ale czy umarł naprawdę? Jeżeli tak, to jakim sposobem nadal pomaga swojemu partnerowi w realizacji ich szalonego, ale jakże korzystnego planu? Czy to możliwe?


Gdyby nie przyciągająca wzrok okładka, po książkę tę na pewno bym nie sięgnął. Nie przepadam za twórczością Stephena, wszystko przez ,,Lśnienie'', które bardzo mnie rozczarowało. Myślałem, że będzie to powieść pełna grozy i emocji, a zamiast tego przeczytałem dość nudną pozycję. Aczkolwiek postanowiłem jeszcze raz zmierzyć się z Kingiem i przekonać się czy wszystkie jego dzieła są tak nudne. ,,Blaze'' mile mnie zaskoczyło, ponieważ przyznaję, bardzo mi się spodobała.

Na początku kilka słów o wstępie pisanym już piórem Kinga. Nie jest to wyniosła przedmowa, a raczej coś na podobiznę miłego gawędzenia o losach tej książki. Stephen ujawnia nieco prawdy o sobie pisząc z humorem i wielką otwartością. Wielki plus za ten wstęp, który bardzo mi się spodobał.

Autor postanawia ujawnić nieco prawdy o głównym bohaterze, od czasu do czasu umieszczając w rozdziałach wspomnienia z niewesołej przeszłości Clay’a Blaisdella. Muszę się przyznać, że o wiele bardziej ciekawił mnie życiorys głównego bohatera. Ogromny, nieogarnięty mężczyzna został uznany za najmilszego przestępcę w dziejach literatury, z czym trudno się nie zgodzić. Bardzo polubiłem Blaze'a za to kim jest i za to jakim stworzył go Richard Bachman, tak po prostu. Smutno było mi czytać o tym jak ludzie nazywają go okropnym człowiekiem, bo my jako czytelnicy wiemy, że Blaze pogubił się nieco w życiu.

Myślę, że każdy zdążył się już zapoznać ze stylem Kinga i dobrze wie jak dobrze czyta się jego książki, dzięki dobrze wyrobionemu warsztatowi literackiemu. ,,Blaze'' jest książką, w której umiejętności literackie są już rozwinięte do perfekcji. Podziwiam Kinga za umiejętność zwięzłego i dokładnego opisywania sytuacji. Powieść czyta się więc lekko i szybko, czemu sprzyja również ciekawa fabuła.

Z początku akcja rozwijała się powoli i nie było w niej niczego ciekawego, ale kiedy plan porwania ziścił się, wszystko przewróciło się do góry nogami. Akcja staje się wartka i emocjonująca, nie pozwalała na odłożenie książki na bok, choćby na chwilę. Z każdą stroną dzieje się coraz więcej i więcej, aż w końcu powieść się kończy, a my ze smutkiem to zauważamy.


,,Blaze'' jest ciekawą i smutną powieścią o człowieku cofniętym w rozwoju, który tak jak my potrafi kochać, ale nikt tej miłości od niego nie chce. Opowieść jest warta przeczytania, a fani Kinga już powinni mieć ją za sobą. Naprawdę polecam!



,,Głupota to więzienie, z którego nigdy się nie wychodzi. Nie ma zwolnień za dobre sprawowanie, każdy kibluje tam na dożywociu.''

poniedziałek, 17 lutego 2014

Graham Masterton - ,,Czarny Anioł''


Autor: Graham Masterton
Tytuł: ,,Czarny anioł''
Stron: 303
Wydawnictwo:
Rok wydania : 2006
Ocena: 10/10


Duchy, demony, zombie i wskrzeszone anioły to mit. Tak uważa większość człowieczeństwa. Ale Graham Masterton ma całkiem odmienne zdanie, co do wyżej napisanych słów. Na podstawie swoich racji pisze książki, przeważnie horrory. ,,Czarny anioł'' to kolejna pozycja, w której pisarz udowadnia - życie po śmierci istnieje. Demony i anioły również. W ostatnim czasie coraz częściej nawiedzają San Francisco...

Graham Masterton to brytyjski pisarz, autor wielu horrorów, którego mam nadzieję każdy szanujący się fan horroru czytał. Sławę przyniósł mu cykl ,,Manitou'', który jest opowieścią o indiańskim szamanie narodzonym ponownie w obecnych czasach, aby zemścić się na białym człowieku. Zachęcony tymże sukcesem Masterton zaczął tworzyć kolejne horrory. Dzisiaj na swoim koncie ma ich około osiemdziesięciu, a zekranizowane książki cieszą się pochlebną opinią widzów już od kilku lat. Po przeczytaniu ,,Zwierciadła piekieł'' zakochałem w się książkach tego autora, dlatego sięgnąłem po ,,Czarnego anioła''.


W San Francisco w wyjątkowo okrutny sposób zamordowano pięć rodzin. Morderstwa popełnia ciągle jedna i ta sama osoba, którą prasa ochrzciła ,,Szatanem z mgły''. Chociaż działa tak jakby nie zależało mu na odkryciu jego osoby, ciągle pozostaje nieuchwytny. Porucznik prowadzący śledztwo kojarzy zbrodnie z niebezpieczną grupą okultystyczną, która próbowała wskrzesić upadłego anioła Beliala, jednak ich działania zakończyły się śmiercią. Co zamierza Szatan z mgły? Ile osób będzie musiało zginąć? 

,,Czarny anioł'' jest kolejnym horrorem Mastertona, w którym brutalność nie zna granic, a dokładnie opisane sytuacje potrafią obrzydzić i przerazić. Okropność zamieszczona na pierwszych stronach książki podtrzymuje nas w strachu i niepewności aż do końca. Mrożące krew w żyłach morderstwa przedstawione są tak realistycznie, że koszmary i strach przed ciemnością dręczyć nas będą przez najbliższy tydzień. Troszeczkę denerwowały mnie fragmenty erotyczne, charakterystyczne dla tego pana, ale nie można tego policzyć jako minus.

Autor ma niewyobrażalnie wielką wyobraźnię. Potrafi świetnie wykreować paranormalne postacie i sytuacje z ich udziałem. Wymyślenie nowych rytuałów, paranormalnych stworzeń i innych nienormalnych rzeczy, stworzenie atmosfery i poczucia strachu to dla Mastertona pestka. Pestka, ale jak dobrze wykonana.

Masterton nie bał się używać wulgaryzmów, na szczęście nie przesadził z nimi, a tylko pikantnie doprawił dzieło. Jego język jest zrozumiały, swoje myśli zaś ubiera bardzo dokładnie w słowa, co pozwala lepiej wyobrazić sobie sceny opisane w książce. Mimo tego, ekranizacja dzieła nie będzie tak dobra jak książka, bo wątpię żeby jakiemukolwiek reżyserowi udało się przedstawić tę makabrę na ekranie telewizora tak strasznie, jak zrobił to autor w swoim horrorze.


Wydawnictwo stanęło na wysokości zadania i zaprojektowało świetną okładkę, która zachęca do sięgnięcia po książkę. Z początku nie wiedziałem o co chodzi, ale po przeczytaniu zrozumiałem, że świetnie oddaje ona klimat powieści, a krzyże ukazane na fotografii nie znalazły się tam przez przypadek.


Miałem kiedyś styczność z ,,Lśnieniem'' Stephena Kinga i chciałbym teraz porównać tych obu panów. Uważam, że to Graham Masterton powinien być nazywany ,,ojcem'' horroru, bo jego książki są zdecydowanie lepsze od tych Stephena Kinga. W książkach Mastertona jest o wiele więcej elementów horroru, strachu i emocji. Oczywiście to jest tylko moja opinia i każdy z was może myśleć inaczej.


Książkę polecam każdemu czytelnikowi, który nie boi się ,,rycia'' psychiki, a brutalność nie robi na nim zbyt dużego wrażenia. Osoby o słabych nerwach niech lepiej nie sięgają po ten horror.


Recenzja bierze udział w wyzwaniu: Fantastyczna dwunastka.