Ariana | Blogger | X X
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Poezja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Poezja. Pokaż wszystkie posty

środa, 14 lutego 2018

Agnieszka Osiecka o miłości

Agnieszka Osiecka to jedna z najwybitniejszych postaci polskiej kultury, osoba wyrazista, uwielbiana przez miliony, czerpiąca z życia garściami, wzbudzająca kontrowersje i wiele różnych wspomnień. Kochała wiele razy, więc śmiało można stwierdzić, że mało kto znał miłość tak dobrze, jak ona. Pisała o uczuciu głębokim oraz trudnym do opisania w sposób rozczulający i prosty. Dzisiaj, gdy o zakochaniu śpiewa każda gwiazda disco-polo, warto przypomnieć sobie jej słowa, by na nowo nadać miłości głębię.

„Przyjaciele moi i przyjaciółki! Nie odkładajcie na później ani piosenek, ani egzaminów, ani dentysty, a przede wszystkim nie odkładajcie na później miłości. Nie mówcie jej: przyjdź jutro, przyjdź pojutrze, dziś nie mam dla ciebie czasu. Bo może się zdarzyć, że otworzysz drzwi, a tam stoi zziębnięta staruszka i mówi: «Przepraszam, musiałam pomylić adres…» I pstryk, iskierka gaśnie.”

Wybitna poetka nie doświadczyła w dzieciństwie miłości od powściągliwej matki, a jej ojciec był osobą nad wyraz surową. Wielu twierdzi, że z tego powodu Agnieszka czuła się wyobcowana, samotna i była głodna miłości. Czy to prawda? Wiadomo, że przez całe życie łaknęła najpiękniejszego z uczuć, nie szczędząc sobie chwil radości i gorzkich dni rozczarowań, smutku. Jej pierwszą miłością był wybitny twórca, o którym pisała tak: „Twarz rozgrymaszonego bachora, figura cowboya, ręce Madonny. Wyższy był od naszego pokolenia o pół głowy. A ja przy nim jak mysz polna.”

„Czy te oczy mogą kłamać? Chyba nie!
Czy ja mógłbym serce złamać? I te pe...
Gdy się farsa zmienia w dramat, nie gnam w kąt.
Czy te oczy mogą kłamać? Ależ skąd!”

Piękni, dwudziestoletni, zakochani po uszy. Marek Hłasko, bo o nim mowa, często odwiedzał ją w mieszkaniu na Saskiej Kępie, co nie podobało się ojcu artystki. Wreszcie wyemigrował, nie pozwolono mu potem na powrót. Słał do Osieckiej rozpaczliwe listy, pisał o miłości i prosił o jej przybycie. Nie dostała pozwolenia. W tym przypadku Hłasko zaproponował ślub przez pośrednika.  „Ale gdy się zgodziłam, wystawił mnie do wiatru. Po prostu przestał pisać.” – wspominała artystka. Po Hłasce została maszyna do pisania, która stała na biurku do końca życia Osieckiej.

„Rozumiem, że można kogoś uwieść i zawieść, można się z kimś rozwieść, można kogoś porzucić, ale nie wolno go uszkadzać. Takie przestępstwa powinny być karane z całą surowością prawa. Jeżeli na paczkach ze szkłem pisze się Uwaga: szkło, to czemuż na paczce, w której mieści się nasze serce, nie miałoby być napisu Uwaga: drugi człowiek?”

czwartek, 19 października 2017

Poezja w zatłoczonym autobusie


Z poezją jest tak, że wiele osób jest zdania, jakoby było w stanie ją tworzyć. No bo co trudnego jest w rymowaniu? Tylko że takie rozumienie poezji jest dalekie od prawdy – nie wszystko bowiem, co się rymuje, wierszem można nazywać. Poppapraniec zauważył też, że poetów nie traktuje się poważnie dopóki nie osiągną większego rozgłosu czy majątku. A już w szczególności poetą nie powinien się nazywać ten, kto pracuje na pełen etat, ma rodzinę, nie zagląda do kieliszka albo nie przepala dwóch paczek dziennie. Za każdym razem, gdy poppapraniec słyszy o tym schematycznym postrzeganiu artysty piszącego, przypomina mu się wiersz Bursy: „Poeta cierpi za miliony/ od 10 do 13.20/ O 11.10 uwiera go pęcherz/ wychodzi/ rozpina rozporek/ zapina rozporek/ Wraca chrząka/ i apiat'/ cierpi za miliony”. Poeta to zwykły człowiek nie zawsze podkreślający swoją indywidualność.

Katarzyna Tercha-Frankiewicz to na pierwszy rzut oka niepozorna kobieta, zakochana po uszy. Mieszka w Brzozowie, zaś w pobliskiej Przysietnicy pracuje jako nauczycielka przedmiotów artystycznych. Zadebiutowała w dwa tysiące dziesiątym roku tomikiem wierszy „Zapiski powracającego człowieczeństwa”, ma na swoim koncie też publikację „Brzozów w legendach”. Swoje wiersze publikuje w regionalnych czasopismach, a także kilku almanachach literackich. Pisanie zaczynała od krótkich opowiadań, od najmłodszych lat zaczytywała się w Baczyńskim. Jest związana z Ruchem Poetyckim ZGRZYT i Stowarzyszeniem Ludzi Twórczych.

„Zapiski powracającego człowieczeństwa” miały swoją premierę siedem lat temu, więc poppapraniec z poezją Terchy-Frankiewicz poznał się jeszcze jako dziecko z podstawówki i zrozumiał raczej niewiele. Ale już wtedy ta twórczość zrobiła na nim wrażenie. Tak wielkie, że zapisał kilka utworów w swoim tajnym zeszycie, gdzie sam „pisał poezję” (ujęto w cudzysłów, bo to były kiepskie rymowanki bez sensu ani przesłania). Debiut brzozowskiej poetki przesiąknięty jest raczej pesymistycznym spojrzeniem na świat. Pełno w nim niesprawiedliwości, negatywnych emocji, ale i dociekań dotyczących mechanizmów naszego świata. Poetka zaintrygowana jest złem, a to zainteresowanie z łatwością przekazuje odbiorcy oczarowanemu barwnymi metaforami i celnymi komentarzami. To, najkrócej mówiąc, rzeczywistość z perspektywy zbuntowanego wrażliwca — trochę niezrozumiała, trochę rozczarowująca. Co wydało się poppaprańcowi ciekawe, to fakt, że autorka rozpoczyna swój drugi tomik poezji dwoma ostatnimi wierszami, które zamykają „Zapiski powracającego człowieczeństwa”, dzięki czemu najnowsze jej dzieło jest swoistą kontynuacją. Na pewno trochę odmienną od debiutu, na co złożyły się różne doświadczenia autorki. Zmiana jest bowiem jedyną stałą rzeczą w naszym życiu.

Dworzec autobusowy, ludzie i poezja

Skąd tytuł „PKSem do Brzozowa”? Z zamiłowania poetki do jazdy autobusem; w trakcie tych podróży często przychodziły pomysły na wiersze, natchnienie. Jak w każdym zbiorze poezji, tak i w tym tomiku zdarzają się wiersze lepsze oraz gorsze. Jedne wręcz uderzają zmysły odbiorcy, inne wydają się niezrozumiałe, obok jeszcze innych można by przejść obojętnie. Katarzyna Tercha-Frankiewicz nie ogranicza się, jeśli chodzi o problematykę utworów, do jednego tematu, jednej dziedziny naszego życia. Jej utwory traktują bowiem o rozstaniu, nieszczęśliwej miłości, wpływie postępu technologii na relacje międzyludzkie, ale i o cudzie narodzin, spełnionym związku. Znów jednak dominuje pesymizm, brutalność świata i ludzi. Poetka ma niesamowity dar nadwrażliwości, który można traktować jako wyróżnienie lub przekleństwo, dzięki czemu zauważa to, czego odbiorca nie widzi lub pomija na co dzień. Przy czym jej poezja charakteryzuje się celnością wysnuwanych wniosków, czasami słowa drapieżnie wdzierają się w serce czytającego, ukazując mu często brutalną prawdę prezentowaną w prostych słowach. Autorka raczej stroni od eufemizmów. Dlatego też poppaprańcowi stosownym wydaje się przyrównanie twórczości Katarzyny Terchy-Frankiewicz do tekstów Marii Peszek. Choć te pierwsze na pewno nie budzą wielkich kontrowersji.

Poppapraniec na spotkaniu poetyckim z autorką

Wiersze niosą przesłanie zmuszające do refleksji lub zadają pytania, które także są pretekstem do rozmyślań nad poruszanymi kwestiami. Każdy, kto sięgnie po tomik, w wyniku tych przemyśleń doświadczy całej gamy różnych emocji – od rozgoryczenia i przerażenia po zachwyt, radość a nawet ukojenie. Poetka dzieli się z odbiorcą wieloma własnymi doświadczeniami, obdarowuje go kawałkiem swojej duszy i wnosi w jego życie większe lub mniejsze zmiany, co jest dla poppaprańca powodem, by nazwać twórczość Terchy-Frankiewicz prawdziwą poezją. Dodatkowym atutem dla pewnej grupy odbiorców jest nawiązywanie w swoich utworach do prawdziwych miejsc bliskich autorce. Dzięki temu między czytelnikiem a poetką wytwarza się specyficzna więź, która umożliwia nieco inne spojrzenie na jej twórczość. Poppaprańcowi szczególnie bliski stał się wiersz „Pożegnanie powstańca”, bo autorka wzbudziła w nim sentyment do tego niewielkiego miasteczka, a przechodząc obok pomnika powstańców już zawsze będzie przypominał sobie o Brzozowie, w którym „(...) Stobnica tak powoli płynie/ jak nasz Internet”. To wspaniałe, móc myśleć poezją o bliskim mieście.

czwartek, 16 stycznia 2014

Katarzyna Tercha „Zapiski powracającego człowieczeństwa”

Katarzyna Tercha „Zapiski powracającego człowieczeństwa", Muzeum Regionalne im. Adama Fastnachta, Brzozów 2010, str. 80


„Zapiski powracającego człowieczeństwa” to tomik poezji, utalentowanej poetki Katarzyny Terchy. Zostało w nim zawartych 69 wierszy tej autorki i jeden Ariela Kowalczyka pt. „Splątani”. Pozycji nie umieściłem w stosiku styczniowym, ponieważ pożyczyła mi ją koleżanka, która koniecznie kazała przeczytać dzieło, była aż tak zachwycona. Przeczytałem i tak mi się spodobało, że po prostu muszę się podzielić swoją opinią. Wiersze mogą naprawdę zainspirować, a czasami nawet zszokować... Pewne jest jednak, że na pewno działają na emocje odbiorcy, a na tym polega roli sztuki, nieprawdaż? Najbardziej spodobał mi się ten utwór:

„Zazdrość”

czerwony lakier samochodu brata 
tysiące promieni na nim
uśmiechnięty właściciel
tyle składali na ten wóz
z trudem wychodzę z domu
pochwalam siedzenia w panterkę
nowoczesne głośniki
mocne opony 
do których nie wbije się gwóźdź
(niestety)
wracam zmartwiona do pokoju
cały dzień zepsuty
ale za to pozostała jeszcze noc
zapowiadali grad
dobrze że nie ma garażu

Obydwa teksty mają w sobie coś przyciągającego, coś co każe je przeczytać i nad nimi rozmyślać. Może chodzi o to, że poprzez zderzenie dwóch słów, pani Katarzyna potrafi zmieścić tyle treści, ile ja w dwóch zdaniach. Emocje, jakie wywołują w odbiorcy wiersze pani Terchy, pozostają w duszy na dłuższy czas, treść nie ulatnia się po chwili, tylko tkwi w głowie bardzo długo. Lektura tego tomiku zmusza do refleksji, a to ze względu na fakt, że poetka w codziennych sytuacjach kreśli obraz współczesnego człowieka, różnych postaw, naszych priorytetów, autorytetów i innych ważnych zagadnień.

Przyznam szczerze, że sięgając po ten tomik poezji, nie spodziewałem się niczego wielkiego. Dlaczego? Sam nie wiem, może dlatego, że nigdy wcześniej nie słyszałem o autorce? Jednak już po przeczytaniu pierwszego wiersza zmuszony byłem odłożyć książkę na bok, by zrozumieć z jaką perełką mam do czynienia i westchnąć sobie z zachwytem. Z początku nie mogłem pojąć, jakim sposobem poetka sprecyzowała dokładnie swoje myśli i odczucia, a także jak łatwo przyszło jej zainspirowanie innych do tworzenia, w tych kilku linijkach wiersza. To się nazywa prawdziwy talent literacki!

Szkoda, że tej pozycji nie wydało jakieś sławniejsze wydawnictwo, które pozwoliłoby szerszemu gronu czytelników na zapoznanie się z twórczością Katarzyny Terchy. Mam nadzieję, że za kilka lat w księgarniach będę mógł zobaczyć kolejne tomiki poezji, albo inną twórczość tej utalentowanej, młodej osóbki. „Zapiski powracającego człowieczeństwa” polecam każdemu, nawet jeżeli nie obcuje z poezją na co dzień. Tym bardziej przypadnie do gustu wszystkim początkującym poetom, którzy mogą znaleźć w tym tomiku wiele inspiracji



Oceniam: 7/10
                                                         


   
Katarzyna Tercha – urodzona 22 października 1987 roku artystka swoją przygodę z pisaniem zaczęła od krótkich opowiadań. Od najmłodszych już lat czytywała Krzysztofa Kamila Baczyńskiego. Jest członkinią prężnie działającego Ruchu Poetyckiego „Zgrzyt”.