Ariana | Blogger | X X
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Inne. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Inne. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 13 lipca 2017

Postawić albo nie postawić? Oto jest pytanie


„Czy tutaj należy postawić przecinek?” – to chyba najstarsze pytanie świata, które ciągle nie straciło na aktualności. Wielu twierdzi, że stawianie przecinków jest bardzo trudne, a nawet niemożliwe do opanowania. Postawienie małej kreseczki w moim mniemaniu wcale nie jest trudne, ot jedno machnięcie długopisem, tylko jeden klawisz na klawiaturze. Wiedza o rozdzieleniu wypowiedzenia przecinkiem nie jest zarezerwowana wyłącznie dla nielicznych. Wystarczy trochę ruszyć głową i przede wszystkim chcieć poznać pewne mechanizmy.

Ma taki szesnaście lat i będzie się wymądrzał na temat przecinków, śmieszny jakiś – pomyślą sobie niektórzy, choć nieładnie to jednak całkiem naturalnie. Jednak kluczem do zdobycia wiedzy na temat stawiania przecinków jest obcowanie z tekstem w różnej postaci. Zatem nie liczy się wiek, a liczba przeczytanych książek. I poprawianych na kolanie wypracowań kolegów też. Bowiem trzeba wiedzieć, że każdy kontakt z poprawnie zredagowanym tekstem zmusza umysł do odkrywania pewnych schematów, a poprzez ich zauważanie po czasie wyciągamy wnioski. Poprawne stawianie przecinków to przede wszystkim fantastyczna zabawa logiczna. Zupełnie jak matematyka.


Orzeczenia się nie lubią


Ze zdaniem jest tak, że ma co najmniej jedno orzeczenie i to właśnie ono najczęściej decyduje o tym, czy przecinek należy postawić, czy też nie. Zdanie poradzi sobie bez podmiotu, ale bez orzeczenia nie jest zdaniem. Jeżeli mamy do czynienia z jednym czasownikiem, nie mamy problemu. A jak postąpić, gdy orzeczeń jest więcej? Każde z nich trzeba wydzielić przecinkiem. Orzeczenia się nie lubią. Przecinek pełni w tym sporze rolę mediatora lub ściany, wszystko zależy od tego, jaką rolę mu powierzysz.

Szedł bardzo szybko, a w momencie gdy przeskakiwał przez płot, zahaczył o niego nogą, wskutek czego złamał nos.

Zobacz, przytoczyłem zdanie hardkorowe, bo zawiera w sobie aż cztery orzeczenia (podkreślone jak na lekcji języka polskiego). Wszystkie są od siebie oddzielone przecinkiem, taką ścianą między skłóconymi. Ale czy zawsze ten przecinek oddziela orzeczenia? Nie, czasami zastępowany jest spójnikami. Ta zasada dotyczy głównie zdań współrzędnie złożonych łącznych i rozłącznych, upraszczając: tych, w których jednym zdaniem nie możemy zapytać o drugie. Dla przykładu:

Śpiewam i tańczę, i jem pomarańcze.
Odrobię zadanie lub pójdę do kina.

Jak słusznie zauważyłeś, postawiłem przecinek przed drugim „i”, choć przed tym spójnikiem się tego nie robi. Zwróć jednak uwagę na to, że został on powtórzony. W takim przypadku przecinek jest nieodzowny. Nie pozostaje Ci zatem nic innego, jak nauczyć się spójników, przed którymi nie stawiamy przecinka na pamięć. Niestety nie ma innej metody, ale uwierz mi, to wcale nie jest trudne. Oto zestawienie najpopularniejszych spójników, przed którymi przecinków nie stawiamy: i, a, oraz, ani, ni, jak, też, jakże, także, tudzież, albo, lub, czy, bądź.

A przed tymi zawsze stawiamy przecinek: że, żeby, aby, aczkolwiek, bo, bowiem, by, chociaż, czy, dlatego, dopiero, dopóki, gdy, gdyby, gdyż, gdzie, ile, jako, jeżeli, kiedy, który, ponieważ, póki, przy czym, skąd, skoro, tak jak, ale.


Miał wątpliwości, stawiając przecinek


Przyszedł czas na imiesłowy. Są to nieosobowe formy czasownika, które w języku polskim robią niemałe zamieszanie i to nie tylko gdy chodzi o przecinki. Szczególny problem stanowią imiesłowy przysłówkowe, czyli formy czasownika zakończone na -ąc, -łszy -wszy np. siedząc, zjadłszy, zrobiwszy. Zawsze oddzielamy je od reszty zdania nawet wówczas, gdy to tylko jedno słowo.

Ufo porwało krowę, zacierając za sobą wszystkie ślady.
Zjadłszy wszystkie cukierki brata, skryła się, by nie dostać lania.
Odmówiwszy pacierz, wreszcie zasnęła.
Szedł, kulejąc.

Imiesłowy są dobrym sposobem na urozmaicenie tekstu, aczkolwiek należy używać ich oszczędnie, bo ich nadmiar razi. Zresztą, korzystając z tej formy, można łatwo popełnić błąd na przykład przez pomieszanie podmiotów. Jeśli korzystasz z imiesłowów zakończonych na -ąc, -łszy, -wszy, pamiętaj, że wykonawca czynności musi być ciągle ten sam.

Kłopoty z „niżem”


Odkąd pamiętam, słowo „niż” sprawiało mi wielki problem, bo raz stawia się przed nim przecinek, a raz nie. Przez kilka lat przecinek przed tym słowem był dla mnie wielką niewiadomą, więc stawiałem go na wyczucie. Które zresztą częściej podpowiadało mi na niekorzyść. Wreszcie sfrustrowany postanowiłem dowiedzieć się, jak to jest z tym „niżem”. Nie spodziewałem się tak prostej zasady. A mianowicie: jeśli spójnik ten oddziela zdania składowe w zdaniu współrzędnym, wówczas przecinek jest obowiązkowy. Co to znaczy? Gdy „niż” stoi między dwoma orzeczeniami, musi być wydzielony przecinkiem.

Jest tego więcej, niż się spodziewaliśmy.
Przyszedł później, niż się umówiliśmy.

W tym przypadku spójnik „niż” wraz z przecinkiem tworzy ścianę między nielubiącymi się orzeczeniami. Kiedy zatem nie stawia się przecinka przed tym spójnikiem? Gdy nie jest on ścianą. Czyli wówczas, kiedy mamy do czynienia ze zdaniem pojedynczym; takim, które ma tylko jedno orzeczenie. Lub gdy orzeczenia brak.

Wstrzymuję oddech dłużej niż Zygmunt.
Mniej niż zero.

Ejże, miły, gdzie przecinek!?


Jeśli chodzi o wołacz i wykrzyknienia, sprawa jest naprawdę bardzo łatwa. Wykrzyknienia to zwroty typu: ejże!, hej!, och!, auć!, pa!. Jeżeli pamiętasz ze szkoły podstawowej deklinację rzeczownika, tj. odmianę przez przypadki, doskonale zdajesz sobie sprawę, że wołacz to ostatni przypadek. Nie ma pytania jak inne, ale wykrzyknienie o!, na przykład o (moja kochana) krowo!. Zwroty te zawsze wydzielamy przecinkiem od reszty zdania.

Kochana mamo, piszę list.
Pomóż mi wnieść te zakupy, kolego.
Hej, czekaj na mnie!
Rety, to było niesamowite!


Podsumowanie

Przytoczyłem najczęściej popełnianie przez nas błędy interpunkcyjne i mam nadzieję, że udało mi się wyjaśnić Ci niektóre zasady rządzące interpunkcją. Nie bój się popełniać błędów, to przecież na nich się uczymy. :) Nie wiesz, kiedy postawić przecinek lub potrzebujesz dokładniejszego wyjaśnienia? Napisz do mnie!

piątek, 12 sierpnia 2016

Pozdrowienia ślę z Łańcuta!

Zamek w Łańcucie zwiedzałem po raz pierwszy i na własnej skórze przekonałem się, że budowla robi wielkie wrażenie nie tylko na widokówkach. Stojąc vis-a-vis tej perełki architektonicznej, trudno nie ulec jej urokowi. Czas pędzi do przodu, a tutaj historia jakby stanęła w miejscu i się nie rusza. O współczesności przypominają jedynie staruszkowie „cykający sobie foty” z telefonów umieszczonych na selfie stickach. Uroczy widok.

Zwiedzanie zaczyna się w mało ciekawym miejscu – przy kasach. Czekając na swojego przewodnika, można wybrać się na spacer dookoła posiadłości Potockich i Lubomirskich. Tylko spoglądajcie często na zegarek, bo w alejach poprowadzonych na powierzchni blisko trzydziestu hektarów (jeśli nie przeinaczam słów przewodnika), obsadzonych lipami liczącymi nawet dwieście lat, łatwo stracić rachubę. Szczególnie zachęcam do obejrzenia barwnego ogrodu otaczającego zamek, gdzie spodobało mi się niemal tak, jak wewnątrz budowli. Znajdziecie tam całą galerię kolorów i gatunków – raj dla amatorów ogrodnictwa i fotografii.

„Prawdziwe” zwiedzanie rozpoczyna się od głównego wejścia do zamku, gdzie przewodnik pokrótce opowiada o historii tego wspaniałego przybytku. By móc zwiedzać jego wnętrze, należy założyć obuwie ochronne umożliwiające ślizganie się po przepięknych, drewnianych parkietach. Przewodnik twierdził, że to dla ochrony drewnianych podłóg, ale mniejsza o to. Paniom nie polecałbym zwiedzania na wysokich szpilkach, bo choć jest to jak najbardziej możliwe, z pewnością nie należy do najprzyjemniejszego sposobu.

Zamek jest wspaniały, jeśli zdaniem tym nie ograniczam jego piękna. Zaobserwować możecie wpływy blisko trzystu lat historii na jego dzisiejszy kształt. Zwiedzając, możecie zachwycać się klimatycznymi korytarzami, zapierającymi dech w piersiach pomieszczeniami, które niegdyś służyły mieszkańcom, a dziś mogą stać się Waszym źródłem inspiracji. Najbardziej w pamięć zapadł mi pokoik chiński, wykonany wedle wyznaczników ówczesnej mody (każdy idący z duchem czasu miał choć jeden pokój w stylu chińskim), a wszystko dzięki wspaniałemu przewodnikowi. Nasze zachwyty nad tym pomieszczeniem skwitował tak: „jak państwo możecie zauważyć, moda na chińskie wyroby powraca”. ☺

Kolejnymi, już mniej zapierającymi dech w piersi, punktami zwiedzania są: oranżeria i wozownia. Pierwszy budynek służy do hodowli roślin i zwierząt egzotycznych. W Łańcucie zaobserwujecie żółwie, papużki, świerszcze domowe i wiele innych przedstawicieli flory i fauny. Bardzo miły zakątek, w którym można by spędzić mnóstwo czasu, gdyby tylko przewodnik na to pozwolił. Pomimo swojego wieku odznaczał się niespotykaną krzepkością. ☺

Podróż kończy się penetrowaniem wozowni. Tutaj możecie zauważyć dużo cennych eksponatów, bowiem budynek służy przetrzymywaniu wielu wozów, z czego najwartościowsze ze zgromadzonych są te z bezcennej kolekcji pojazdów konnych po rodzinie Potockich. Po pożegnaniu się z przewodnikiem można wybrać się na lody amerykańskie, bowiem budek z nimi jest w sąsiedztwie zamku bez liku. Zwiedzaliście kiedyś zamek w Łańcucie? Jak wrażenia? 

Wewnątrz zamku i wozowni obowiązuje zakaz robienia zdjęć, dlatego umieszczam ten link, który pozwoli Wam na ich dokładniejsze poznanie.





poniedziałek, 21 grudnia 2015

Inspiracje świąteczne – o układaniu książek i tym podobnych

Cześć i czołem!

Dzisiaj chciałbym Wam przedstawić kilka pomysłów na to, jak ułożyć książki, by było świątecznie i przykuwało wzrok. Mam nadzieję, że znajdziecie wolną chwilę, żeby ułożyć swoje powieści w jakiś fikuśny sposób. Jeżeli już się Wam uda, koniecznie podeślijcie zdjęcia! :)

CHOINKA #1


Jeżeli w swoich księgozbiorach macie na tyle pozycji, by ułożyć je w ten sposób - nie zwlekajcie! Sam wiele dałbym za to, żeby taka właśnie choinka stanęła w moim pokoju.

CHOINKA #2


To świetne rozwiązanie dla osób, które nie mają zbyt wiele miejsca na dodatkowe ozdoby. Mała, ale jakże efektowna choinka z pewnością zaskoczy Waszych bliskich, którzy będą Was odwiedzać w ten świąteczny czas.

BAŁWAN #1


Są choinki, muszą i być bałwany. Takie ułożenie książek również przeznaczone jest tylko dla osób, które swoje zbiory skromnymi nie mogą nazwać i mają dużo miejsca do manewru. Niepowtarzalny klimat - gwarantowany.

BAŁWAN #2


Wersja o wiele mniej wymagająca, niż ta powyżej, ale również robi świetne wrażenie i pozwala poczuć magię świąt. Skoro nawet mi udało się wykonać takiego małego bęcwała, to i Wy możecie spróbować, czyż nie? :)

INNE DUPERELE

Ciekawym pomysłem jest powycinanie stron ze starych książek i sklejenie ich na różne sposoby, tak by dawały niecodzienny efekt.




Równie dobrze prezentują się oryginalne bombki na choinkę wykonane również ze stron starych książek. To niesamowity i korzystny pomysł na "pozbycie" się tych egzemplarzy, które nie nadają się już do niczego innego, jak tylko do oddania na makulaturę. Jeżeli jesteście zaciekawieni i zdecydowani na wykonanie takich ozdóbek, koniecznie przyślijcie zdjęcia. :) Trochę szerzej na ten temat w tym miejscu. A może sami robicie książkowe ozdoby, o których tu nie wspomniałem? Czekam na Wasze pomysły.